Wielokulturowość Jarosławia

Fot. Łukasz Śliwiński

Jednym z pierwszych znanych widoków miasta jest panorama XVII-wiecznego Jarosławia „sportretowanego” w latach jego świetności, na który ogromny wpływ i wygląd wywarła długoletnia właścicielka miasta księżna Anna Ostrogska, gorliwa katoliczka, dumna Polka, wnuczka Anny ostatniej z Piastów mazowieckich. A jak było wcześniej? Pierwsza znana wzmianka o Jarosławiu widnieje w latopisie kijowskim i dotyczy roku 1152. Jarosław, należał wtedy do Rusi halicko-włodzimierskiej, był ważnym miastem-grodem i jak wiele na to wskazuje w większości zamieszkiwany był przez ludność pochodzenia ruskiego. Potwierdzeniem tego może być fakt, że jeszcze w XV wieku jedna z bram miejskich nosiła nazwę „Hawryłowe Wrota” (mowa tu o późniejszej Bramie Sandomierskiej).

Sytuacja taka trwała do czasu przejścia ziem Rusi halicko – włodzimierskiej pod panowanie polskie. Włączenie tych terenów w strefę polską, a także lokacja miasta na prawie magdeburskim w znacznym stopniu przyczyniły się do napływu do Jarosławia ludności polskiej i niemieckojęzycznej, przez co Jarosław stał się miastem o silnym zróżnicowaniu etnicznym. Główna ulica w ówczesnym mieście nosiła nazwę Niemieckiej, a w aktach jeszcze w 1 połowie XVI wieku nie brak jest niemiecko brzmiących imion i nazwisk, choć pod koniec XVI wieku ci niemieckojęzyczni przybysze spolonizowali się niemal zupełnie.

Trudne do przecenienia znaczenie Jarosławia, jako potężnego emporium handlowego było magnesem przyciągającym kupców do miasta i zachętą do osiedlania się w nim. W końcu XVI i w XVII wieku do znanych już grup etnicznych dołączyli przybysze z Włoch. Zamieszkiwali oni, wraz z nacją polską, głównie centrum miasta.

Do najbardziej znanych kupców należał urodzony i wychowany w Luce (na północy Włoch) Wilhelm Orsetti (1597 – 1659) herbu Złotokłos, który wprawdzie nie mieszkał na stałe w Jarosławiu, ale w nim przebywał. W Jarosławiu, w latach 30. XVII wieku, Orsetti zakupił mocno zrujnowaną kamienicę i przebudował ją w stylu późnego renesansu. Ta, jedna najpiękniejszych kamienic mieszczańskich w Polsce, do dziś nosi jego imię. W czasie wojen polsko-szwedzkich Orsetti udzielił “na gwałtowną potrzebę Rzeczypospolitej” pożyczki na sumę 553 444 złp. Była to ogromna kwota jako że za jednego woła płacono wówczas około 10 złp. Pożyczka ta, nigdy nie została spłacona – ale niejako w drodze rekompensaty w 1659 roku sejm “mając wgląd na wygody ur. Gwilhelma Orsettego” uznał go za indygenę.

Oprócz Orsettiego mieszkali w Jarosławiu także inni Włosi jak na przykład pochodzący z Florencji Juliusz Attavati właściciel kamienicy sąsiadującej z kamienicą Orsettich (a tak na marginesie to obaj panowie nie za bardzo się lubili).

Z zawodem kupca związany był Jan Metlant (1646 – 1703). W zbiorach Muzeum w Jarosławiu znajduje się jego portret trumienny namalowany zapewne przez jarosławskiego malarza cechowego w 1703 roku. Metlant był synem imigranta szkockiego, określanego w aktach jako „angielczyk” lub Szkot, kapitana wojsk w służbie Zamoyskich. Jan również nazywany “angielczykiem” nie poszedł w ślady ojca ale zajął się handlem. Osiedliwszy się w Jarosławiu ożenił się z Anną Twardochlebowiczówną bardzo bogatą mieszczką jarosławską. Jan Metlant był wyznania kalwińskiego, ale w dojrzałym wieku pod wpływem jezuitów przeszedł na katolicyzm. Jak wielkim uznaniem cieszył się ten Szkot niech świadczy fakt, że w stosunkowo niedługim czasie po osiedleniu się w Jarosławiu wybrany został na prestiżowe stanowisko wójta, a później burmistrza miasta. Posiadał też tytuł sekretarza królewskiego.

Inną grupą narodowościową zamieszkującą Jarosław byli Węgrzy. W aktach miejskich spotykamy się z nimi w XVI wieku. W następnym wieku kilku z nich miało już swoje domy w mieście. Trudnili się rzemiosłem i handlem, a także służyli w wojsku nadwornym Anny Ostrogskiej. Do tej grupy Węgrów między innymi należał bardzo bogaty – jak wynika z testamentu spisanego w 1619 roku – Jan Vicassy. Prawie wiek później, po upadku powstania antyhabsburskiego na Węgrzech, zamieszkał w Jarosławiu wraz z dworem i dużą grupą uchodźców książę siedmiogrodzki Franciszek II Rakoczy (1676 – 1735). Przez krótki okres był on nawet współwłaścicielem Jarosławia. Po pobycie w Polsce książę z dworem wyjechał do Francji, a następnie do Turcji, ale część Węgrów z jego dworu powróciła do Jarosławia, pozostała już w nim na stałe i z czasem wrosła w społeczność miejską.

Wspomniane wcześniej grupy narodowościowe można zaliczyć raczej do niszowych. Niewątpliwie w ogólnym bilansie w XVII-wiecznym Jarosławiu liczyły się dwie nacje: polska i ruska. Rusini do XVII wieku zamieszkiwali głównie na przedmieściu Ruskim, a po tym czasie, coraz częściej, można zobaczyć ich w samym mieście. Niewątpliwie wielki wpływ na ich sytuację prawną miał fakt przystąpienie mieszkających na tych ziemiach wyznawców prawosławia do unii brzeskiej.

Znakomitym przedstawicielem tej nacji jest mieszkający w Jarosławiu Eliasz Wapiński (1691 – 1777). Wapiński ożeniony z Pelagią z Onyszkiewiczów wielokrotnie był wybierany do władz miejskich między innymi na urząd burmistrza, był także wójtem. Ten bogaty kupiec wraz z żoną ufundował dla swoich ubogich współwyznawców szpital, którego opis zachowany jest w aktach miejskich, ale przede wszystkim, dzięki jego ogromnemu wsparciu finansowemu, wybudowana została nowa, istniejąca do dnia dzisiejszego cerkiew. Przy tej nowej cerkwi działało Bractwo św. Onufrego, do którego należeli również katolicy. W przechowywanej w zbiorach Muzeum księdze bractwa św. Onufrego z lat 1750 – 1777 znajduje się między innymi statut bractwa oraz spis jego członków. Przy starej cerkwi jarosławskiej usytuowanej na przedmieściu Ruskim działało Bractwo Ołtarza NMP. Jako ciekawostkę można podać fakt, że do księgi prowadzonej przez to bractwo wpisana, lub wklejona została informacja o odbytych w jarosławskiej cerkwi uroczystościach żałobnych po śmierci Jana III Sobieskiego.

Powoli, ale coraz silniej, swoją obecność w mieście zaczynają zaznaczać Żydzi. W Jarosławiu w okresie staropolskim obowiązywał zakaz ich osiedlania. W samym mieście mogli mieć tylko dwa domy. Zakaz został wydany w 1571 roku przez ówczesną właścicielkę miasta Zofię ze Sprowy i przynajmniej teoretycznie obowiązywał do rozbiorów, ale już na początku XVIII wieku – jak wynika z zapisów – mieszkało w mieście przynajmniej 100. rodzin żydowskich i ich obecność stale wzrastała.

Po rozbiorach sytuacja etniczna w Jarosławiu uległa istotnej zmianie. W monarchii habsburskiej jak w tyglu przemieszczały się różne nacje i różne religie. Do Jarosławia ponownie przybyła pewna grupa ludności niemieckojęzycznej, a wśród nich znaleźli się Czesi, Słowacy i Węgrzy, z których większość spolonizowała się już w drugim pokoleniu. Znakomitym tego przykładem jest jarosławianin Adolf Dietzius (1852- 1920), lekarz, poseł do parlamentu wiedeńskiego, którego matka, zapewne Czeszka, nosiła nazwisko Hawel. Sam Adolf Dietzius, mimo że wierny poddany austriacki, czuł się Polakiem, co podkreślał także ubiorem. Na zachowanym w zbiorach Muzeum w Jarosławiu portrecie, pędzla Jana Kazimierza Ołpińskiego z początku XX wieku widzimy go sportretowanego w stroju polskim. Adolf Dietzius przez ponad ćwierć wieku był burmistrzem Jarosławia, a lata jego zarządzania należą do najświetniejszych w dziejach miasta.

Jarosław, w myśl patentu z 1774 roku, należał obok Lwowa, Zaleszczyk i Zamościa do miast w którym mogli osiedlać się protestanci. Społeczność protestancka która osiedliła się w Jarosławiu nie zaliczała się do najliczniejszych. Należeli do niej ewangelicy, którzy przybyli do Jarosławia w ramach prowadzonej przez monarchię akcji kolonizacyjnej, ale nie brakowało też takich, którzy osiedlili się w Jarosławiu szukając dla siebie nowych możliwości. W zbiorach Muzeum znajdują się fragmenty ewangelickich ksiąg metrykalnych z lat 1865-1939. Księgi metrykalne są bardzo cennym źródłem pomagającym poznać daną społeczność, wiele mówią o lokalnych elitach i kręgach towarzyskich. Mieszkańców Jarosławia łączyły związki na różnych poziomach: towarzyskim, handlowym, ale też i rodzinnym, jako że małżeństwa pomiędzy różnowyznawcami nie należały do wyjątków.

Od 2 połowy XIX wieku do wybuchu II wojny Jarosław zamieszkiwany był głównie przez trzy nacje: polską, ruską i żydowską.

Jak już wcześniej wspomniałam z biegiem lat coraz więcej osób pochodzenia żydowskiego osiedlało się w Jarosławiu. W XIX i na początku XX wieku około 1/3 mieszkańców Jarosławia było pochodzenia żydowskiego. Ta grupa społeczna miała bardzo silny wpływ na koloryt miasta. Jak wynika z podziękowań zamieszczanych w prasie jarosławskiej – a tak na marginesie prasa jest dobrym źródłem informacji jednak należy ją traktować z wielką ostrożnością – lekarze żydowscy cieszyli się uznaniem całego społeczeństwa jarosławskiego. Żydzi brali czynny udział z życiu miejskim, a ich przedstawiciele należeli do działających w mieście stowarzyszeń charytatywnych, ekonomicznych, czy kulturalnych.

Znakomitym przykładem jest rodzina Strisowerów, żywo angażująca się w życie miasta już od końca XIX wieku. Juliusz Strisower (1860 – 1937) przedsiębiorca, prezes kahału, fundator Domu dla sierot żydowskich, od początku XX wieku po lata 30. nieprzerwanie wybierany był do władz miejskich: był radnym, asesorem, wiceburmistrzem, cieszył się tak dużym poważaniem że na przykład przez aklamacje – jako jedyny – był wybrany w 1928 roku do władz miejskich na stanowisko asesora. Jak pisała jarosławska prasa, pogrzeb Juliusza Strisowera zauważony został przez całe jarosławskie społeczeństwo. Był wyrazem hołdu dla człowieka, który – jak powiedział żegnający go w imieniu władz miejskich dyrektor Państwowej Szkoły Budownictwa, wiceburmistrz miasta, znakomity późniejszy profesor architekt Tadeusz Broniewski – Juliusz Strisower „przez dwie trzecie swego życia dla dobra miasta trudził się i zabiegał”. Wszystkie ważniejsze urzędy i stowarzyszenia umieściły swoje nekrologi, a na wielu gmachach miedzy innymi ratusza, Komunalnej Kasy Oszczędnościowej, Towarzystwa Kupieckiego, Gminy Wyznaniowej, czy synagogi wywieszone zostały chorągwie żałobne.

Sytuacja finansowa Jarosławia w końcu XIX i na początku XX wieku była znakomita, a rozwój miasta był imponujący. Bardzo duże dochody miasta pozwalały na hojne wspieranie wielu towarzystw bez względu na ich narodowość i wyznanie. W momencie szczytowego rozwoju miasta, czyli przed wybuchem I wojny w rubryce: dotacje i subwencje rokrocznie wymienione były instytucje i organizacje, wspierane przez miasto. Wspomagane były zarówno organizacje polskie jak i mniejszościowe, jarosławskie jak i spoza miasta, kulturalne, sportowe, czy powiązane ze szkołami. Tak na przykład w latach 1912 – 1914 corocznie – by wymienić tylko towarzystwa żydowskie – subwencję otrzymywały: Talmud Tora (po 400,00 koron), żydowska kuchnia ludowa (po 200.00 koron), Towarzystwo izraelickie wzajemnej pomocy rękodzielników Jad Charyjcym (po 200.00 koron) oraz Towarzystwo Ivri (po 100.00 koron).

W ważnych uroczystościach kościelnych czy to katolickich czy to unickich – jak to barwnie opisuje w swoich wspomnieniach Mieczysław Orłowicz – brali udział duchowni i wierni obu obrządków. Przedstawiciele różnych nacji wspólnie uczestniczyli w obchodach świąt państwowych, w różnych ważnych dla miasta ceremoniach czy w pogrzebach. Były to czynniki łączące społeczeństwo i przyczyniające się do powstawania wspólnych więzi.

Wypada tu wspomnieć także o Ormianach. Właściwie brak jest źródeł potwierdzających ich zamieszkiwanie w Jarosławiu. Wspomniany już akt o tolerancji z 1571 roku całkowicie zabraniał im posiadania domów w mieście. Mieszkali zatem na przedmieściu, a liczba ich chyba była na tyle znaczna, że mieli tam swoją świątynię. Jak wolno przypuszczać świątynia ta znajdowała się na Przedmieściu Głębockim, a ta część Jarosławia należała do Zamoyskich w dobrach których mieszkało wielu Ormian. Świątynia ta, ale już niestety w całkowitej ruinie zachowała się tylko do początku XIX wieku.

Wieloetniczność i wielokonfesyjność społeczeństwa jarosławskiego miała znaczny wpływ na architekturę miasta która w okresie staropolskim kształtowała się głównie pod wpływem wzorców włoskich, choć nie obce jej były także wpływy wschodnie. Ważnym elementem w krajobrazie miejskim były świątynie. Jarosławska architektura sakralna była świadectwem wielokulturowości miasta i zarazem odbijała istniejące podziały konfesyjne. W bliskim sąsiedztwie kościołów i klasztorów katolickich stały cerkwie, a w okresie późniejszym koegzystowały z nimi murowane synagogi i zbór protestancki.

Przez cały okres międzywojenny Jarosław zamieszkały był głównie przez ludność polską, ruską i żydowską. Sytuacja diametralnie uległa zmianie po II wojnie. W mieście zabrakło społeczności żydowskiej, która przez prawie 200 lat uważała Jarosław za swój dom. Znacznie się też zmniejszyła się liczba ludności ruskiej. Jarosław przestał być miastem wieloetnicznym.

Na podstawie: Krystyna Kieferling, Wielokulturowość Jarosławia, Zeszyty Muzealne R. 3, z. 4(2024), MJKO.