
Nazwa San jest prawdopodobnie pochodzenia celtyckiego. Do końca XIX wieku była to rzeka spławna, jeden z głównych szlaków handlowych łączących Jarosław z Gdańskiem i Europą. Wzdłuż jej brzegów stały spichlerze, składy towarów, wytwórnie statków, młyny i cegielnie. Na nadsańskich przedmieściach rozwijało się garbarstwo (Garbarze), tkactwo (Blich) i rolnictwo.
Rzeka pełniła też (aż do II wojny światowej) istotną rolę w obronności Jarosławia chroniąc miasto od wschodu. Czasowo, w XV-XVII wieku, przeprawy na Sanie bronił zamek zwany dolnym.
Zamek dolny
Naturalną obronność Jarosławia wzmacniał budowany przez stulecia system fortyfikacji. Na początku były to obwarowania drewniano-ziemne, następnie częściowo murowane, i rozlokowane w różnych punktach obronnego obwodu zamki.
Jarosław, i tu badacze się spierają co do ilości i lokalizacji, miał kilka zamków. Najbardziej znany stał na zakończeniu dzisiejszej ulicy Sobieskiego dawnej Zamkowej i bronił pd.-wsch. cypla wzgórza miejskiego. W XV-XVII wieku pełnił on jednocześnie funkcję rezydencji właścicieli miasta.
Nie znamy daty budowy zamku dolnego. Wiadomo, że na początku XVI wieku został zrujnowany przez Tatarów. Według I. Rychlika zamek odbudował w 1522 roku współwłaściciel Jarosławia hetman Jan Tarnowski.
Zamek dolny zwrócił uwagę podróżującego po Polsce w latach 70. XVII wieku Ulryka Werduma. W jego relacji zamek ,,… ciężkim włoskim sposobem zbudowany był, zewnątrz i wewnątrz fosy w czworobok, zaopatrzony w wały z ziemi i baszty…’’.
W 1648 roku ani San, ani zamek dolny nie zatrzymały oddziałów kozacko-tatarskich, podobnie w 1656 roku nie pomogły wojsku Jerzego Sebastiana Lubomirskiego obronić Jarosławia przed Szwedami. Nie udał się także Lubomirskiemu i Czarnieckiemu, opisany przez Sienkiewicza w ,,Potopie’’, manewr zablokowania Szwedów w Jarosławiu, w oparciu o linię Sanu. Kolejne zniszczenia nastąpiły wskutek najazdu Węgrów Jerzego II Rakoczego i wojsk kozackich. W 1674 roku zamczysko było już zrujnowane i mieszczanie, za zgodą Stanisława Koniecpolskiego, pozyskiwali z niego cegłę na naprawę murów miejskich.
Niemniej pierwsze i jedyne zachowane do dzisiaj przedstawienie malarskie zamku pochodzi dopiero z 1731 roku. Zamek widnieje na polichromii wykonanej przez Adama Swacha w klasztorze jezuitów (obecnie dominikanów) w Jarosławiu. Jest to niewątpliwie kreacja artystyczna, ale prawdopodobnie autor uwzględnił nieznaną nam dzisiaj ikonografię i ówczesny stan zachowania zamku.
Handel sanowy
O Sanie wspomina kilka razy podstawowy dokument założycielski Jarosławia – przywilej lokacyjny księcia Władysława Opolczyka z 1375 roku.Gwarantował on mieszkańcom Jarosławia prawo pozyskiwania drewna na budowę domów z lasów położonych po obydwu stronach Sanu oraz bezpłatny przewóz Sanem drewna, siana i wszelkiego rodzaju paszy. Natomiast wójtom jarosławskim zabezpieczał prawo swobodnego łowienia ryb na własny użytek i posiadania dwóch młynów na jedno koło.
San otwierał Jarosław na świat, ten bliższy i dalszy. Był dopełnieniem przecinających miasto szlaków drogowych. Właściciele Jarosławia w pełni wykorzystali ten atut miejsca, dla rozwoju międzynarodowych jarmarków i miasta. Około połowy XVI wieku nastąpił wyraźny rozwój handlu wiślanego i połączonego z nim sanowego.
Sanem i Wisłą płynęło do Gdańska, i dalej do Europy zachodniej zboże, kasze, groch, towar leśny (drewno, klepka, potaż, smoła, popiół), skóry, mięso, wosk i miejscowe płótno. Spławiano także sól z żup ruskich. Drugi skład solny oprócz jarosławskiego znajdował się w Sośnicy i stamtąd wywożono ją do Solca pod Toruniem, a dalej drogą lądową do Leszna, Wschowy i na Śląsk. W drodze powrotnej z Gdańska przywożono do Jarosławia śledzie, węgorze, wina, tran, przyprawy, owoce południowe, sukna angielskie i niderlandzkie, towar żelazny. Spławiany Sanem i Wisłą towar pochodził w dużej mierze z dóbr magnackich, chociaż był i mieszczański własnej produkcji, i ze spekulacji. Natomiast obsługa tego handlu była w całości dziełem mieszczan i częściowo chłopów.
Towar ładowano na statki rzeczne przystosowane do konkretnego asortymentu. W jarosławskim porcie czyli jak wtedy mówiono palu, ale i w pobliskich Nielepkowicach i Manasterzu stały szkuty, dubasy i kozy. Były to największe statki rzeczne bezpokładowe, żaglowo-wiosłowe, o jednym maszcie, około dziesięciu wiosłach na każdej burcie, obsługiwane przez kilkunastu flisaków. Mogły przewozić nawet do 100 ton zboża. Sanem i Wisłą płynęły także mniejsze jednostki: komięgi i galary. Były to statki płaskodenne, bezmasztowe, wiosłowe o ładowności kilkudziesięciu ton, obsługiwane przez ośmiu do dwunastu flisaków. Te ostatnie płynęły tylko w dół rzeki, na miejscu były rozbierane i sprzedawane na opał.
Towar przygotowywany do wywozu gromadzono w spichlerzach usytuowanych nad Sanem. Jako opakowania jednostkowe wykorzystywano przede wszystkim beczki. Nadsańskie spichlerze należały do właścicieli miasta, klasztorów, szlachty i mieszczan. W I połowie XVII wieku byli to Mateusz Szulc, Marcin Drużycki, Marcin Sczibor, a w następnym stuleciu między innymi Eliasz Wapiński. Mieszczanie trudnili się również szkutnictwem i byli posiadaczami statków.
Właściciele miasta wspierali tę działalność odpowiednimi przywilejami, które zapewniały mieszczanom wyłączność na zakup zboża i wynajem szkut na terenie jurysdykcji panów na Jarosławiu. W 1650 roku Konstanty Lubomirski potwierdził przywileje dla konfraterni wodnej skupiającej rzemieślników związanych z flisem, zarówno producentów statków, jak i flisaków. Elżbieta Sieniawska w 1713 roku zwolniła flisaków od wszelkich danin i podatków na rzecz zamku.
Na podstawie: Zofia Kostka-Bieńkowska, San ad Jarosław. Historia spławnej rzeki, sportu wodnego i rekreacji. Zeszyty Muzealne Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich R. 3. Z. 3., Jarosław 2024.



