O Jarosławiu

Najstarszy zachowany widok Jarosławia (XVII w.).

NAZWA MIASTA. OCZYWISTA CZY POWÓD DO DYSKUSJI?

ŚredniowieczeJarosławia

Czy nazwa Jarosławia pochodzi od imienia Jarosław? Kim był, kiedy żył i czy ów Jarosław mógł być założycielem grodu nad Sanem? To prawdopodobne. Niemniej… Wszystkie opowieści skąd wywodzi się nazwa naszego miasta są tylko przypuszczeniami. Mniej, lub bardziej prawdopodobnymi, lecz tylko przypuszczeniami. Oto kilka z nich:

Najpopularniejsza i spotykana w wielu opisach hipoteza (dla wielu wręcz dogmat) mówi o Jarosławie Mądrym, księciu Rusi Kijowskiej, który w 1031 roku odebrał Piastom Grody Czerwieńskie i założył gród, nazwany od jego imienia Jarosławiem. Tyle, że na ten temat nie ma żadnej wzmianki, w żadnych znanych nam źródłach. Część historyków, głównie ukraińskich (ale i polskich) powołuje się na kronikarza Nestora w Powieści Lat Minionych (latopisie ruskim powstałym na początku XII w.). Próżno jednak szukać tam takiej wzmianki. Na marginesie, teorię tę upowszechniali, jeszcze przed II wojną światową, autorzy popularnych wydawnictwa o dziejach Jarosławia, m.in. ksiądz Jakub Makara i Kazimierz Gottfried, choć on wycofał się z niej już w latach ’60 XX w., na rzecz hipotezy… wielkomorawskiej (!), o której nieco później. Józef Kus, powojenny historyk i archiwista, z kolei dosyć wyraźnie wyklucza Jarosława Mądrego jako założyciela miasta, stwierdzając jednak, że z dużym prawdopodobieństwem, nazwa mogła być nadana na cześć księcia przez jego wnuków, Rościsława i Wołodara.

Józef Kus, powołując się na innych historyków, wskazuje że Grody Czerwieńskie należy utożsamiać z ziemią chełmską, a ziemia przemyska (więc i Jarosław), aż do lat ’80 XI w. należała do Polski. Przywołuje ustalenia znanego mediewisty, Gerarda Labudy o przejściowym władztwie czeskim (przed 981 r.) nad „Grodami Przemyskimi”, a początki Jarosławia można utożsamiać z panowaniem Przemyślidów. Warto zaś, w kontekście nazwy miasta, wiedzieć, że imię Jarosław było powszechne w całej Słowiańszczyźnie, ma zatem konotacje nie tylko “wschodnie”, ale także i „zachodnie”.

Drugim księciem, tym razem Rusi Halicko-Włodzimierskiej, który mógł założyć gród o swoim imieniu, był Jarosław Ośmiomysł. To z czasów jego panowania na tychże ziemiach, pochodzi pierwsza udokumentowana wzmianka o Jarosławiu (czyli rok 1152; Latopis Kijowski). To spod grodu o nazwie Jarosław, książę Iziasław II wyruszył ku sprzymierzonemu z nim królowi Węgier, Gejzie, przeciwko księciu Włodzimierzowi, księciu halickiemu.

Niektórzy archeolodzy osadzają początek Jarosławia w wieku X, jako grodu obronnego i osady podgrodowej, więc sporo wcześniej niż panowanie Jarosława Ośmiomysła czy Jarosława Mądrego. Jednak i tę wiedzę oparto jedynie o skromne badania sondażowe, bez konkretnego wskazania, gdzie mógł być zlokalizowany ów gród (w miejscu późniejszego zamku, tam, gdzie obecnie stoi cerkiew, czy na terenie wzgórza klasztornego benedyktynek, a może tam, gdzie jest dziś jarosławska fara?) i kiedy powstał. Mogło to być później niż wiek X. Kolejne znaki zapytania…

A może Jarosław był założony przez Wielkomorawian? Czy to możliwe? Przytaczamy tę hipotezę, bo pojawia się ona na wielu współczesnych, oficjalnych stronach internetowych i jej propagatorem był, wspominany już Gottfried, było nie było, dawny dyrektor muzeum.

Nie do końca znany jest maksymalny obszar ekspansji Wielkich Moraw za czasów Świętopełka (koniec IX w.), szczególnie zaś północna/północno-wschodnia granica jego państwa. Są hipotezy, że obejmowała ona również ziemie Wiślan (Małopolska), a może i na wschód od nich położonych Lędzian, więc i terytorium, gdzie dziś leży Jarosław. Trzeba jednak podkreślić, że są poważni badacze, którzy całkowicie odrzucają tę teorię.

I bardzo zajmująca hipoteza związana z Lędzianami. Byli oni plemieniem, od których pochodzą najstarsze nazwy związane z Polską, używane do dziś (Węgry, Litwa), a i wspominany już Nestor pisząc o „Lachach”, utożsamia ich ze Słowianami na zachód od ówczesnej mu Rusi. Siedziby Lędzian z dużym prawdopodobieństwem obejmowały zatem także te ziemie, gdzie leży dzisiejszy Jarosław. Na temat zasięgu tego terytorium istnieje całkiem sporo źródeł, z relacją cesarza bizantyjskiego Konstantyna Porfirogenety na czele. Z kolei Geograf Bawarski z IX w. podaje, że “Lendizi” posiadają 98 grodów. Być może był wśród nich Jarosław? Jeśli tak, nazwa i w tym przypadku może pochodzić od imienia jakiegoś znacznego, anonimowego dla nas Jarosława, ale równie dobrze od: imienia słowiańskiego boga Jaryły/Jarowita (od wojny, płodności, ale i wegetacji) lub związanych z owym bogiem Jarych Godów (powitania wiosny). Słowiańskie odniesienie do nazwy naszego miasta, z czasów przedchrześcijańskich, nie wydaje się niemożliwe, jeśli przyjmiemy tezę o jego powstaniu w X wieku lub wcześniej…

Wreszcie ostatnia (?) hipoteza. Nazwa Jarosławia może przecież pochodzić od jarów (wąwozów) znajdujących się w okolicach. Jeden z takich jarów został przytoczony wprost, jako miejsce bitwy książąt ruskich Daniela i Rościsława w 1245 r. (to trzecia wzmianka pisemna o Jarosławiu; Latopis Halicko-Wołyński). Nie wydaje się to takie nieprawdopodobne, wiele miejscowości wzięło swoje nazwy od charakterystycznych cech środowiska czy obszaru, gdzie leżą.

ŁOWCY MAMUTÓW I TURNIEJE RYCERSKIE. JAROSŁAW W PRADZIEJACH I WE WCZESNYM ŚREDNIOWIECZU.

#ŚredniowieczeJarosławia

Pradzieje ziemi jarosławskiej.

Nie wiemy, kiedy Jarosław został założony. Wiemy jednak na pewno, że ślady bytności człowieka na terenach ziemi jarosławskiej sięgają około 20 – 15 tys. lat wstecz. Najstarsze znaleziska świadczące o pobycie w tych okolicach człowieka, to wyroby krzemienne, odkryte w Świętem koło Radymna, z okresu paleolitu.

Doskonałe warunki położenia wykorzystywała ludność różnych kultur i pochodzenia, pozostawiając po sobie ślady materialnej i niematerialnej działalności, o której mówimy, jako o pradziejach ziemi jarosławskiej.

Pradzieje te kształtowały się podczas różnych epok rozwoju cywilizacji człowieka:

epoki kamienia (paleolitu, mezolitu, neolitu), która na ziemiach polskich kończy się ok. 2400/2200 przed naszą erą (p.n.e.)

epoki brązu – jej koniec następuje ok. 700/600 r. p.n.e.

epoki żelaza, której rozwinięty okres rozpoczyna się ok. II w. p.n.e., co związane jest z okresem wpływów rzymskich.

wczesne średniowiecze, którego początek się to ok. V w. naszej ery (n.e.)

Z najbardziej znanych kultur archeologicznych odkrytych na ziemi jarosławskiej, warto wspomnieć o:

*kulturach epigraweckiej i magdaleńskiej (paleolit) – ich obecność świadczy, że już wówczas ziemia jarosławska była na styku wpływów z zachodu i wschodu Europy.

*kulturze janisławickiej (mezolit) – z wyjątkowym znaleziskiem rdzenia krzemiennego z Wólki Pełkińskiej oraz harpuna kościanego z podobnego okresu.

*kulturze ceramiki wstęgowej rytej (neolit) – pierwsze ślady osiedli społeczności rolniczych.

*kulturze malickiej (neolit) – dużą rolę w produkcji narzędzi odgrywał obsydian.

*kulturze pucharów lejkowatych (neolit) – dzięki niej wprowadzono orkę i wozy wyposażone w koła.

*kulturze ceramiki sznurowej (eneolit) – to kultura pasterzy stad owiec, bydła i kóz.

*kulturze pucharów dzwonowatych (pomiędzy neolitem a e. brązu) – fascynujące znalezisko miedzianego sztyletu w Korzenicy, pierwsze takie w Polsce.

*kulturze trzcinieckiej (epoka brązu) – unikatowe ślady konstrukcji grobowej (kurhanu?) z Jarosławia, wskazujące na większe cmentarzysko.

*tarnobrzeskiej kulturze łużyckiej (epoki brązu i żelaza) – część ogromnego, środkowoeuropejskiego kręgu kultur popielnicowych, charakteryzujących się ciałopaleniem zmarłych.

*kulturze przeworskiej (epoka żelaza) – w obrządku pogrzebowym preferowano tu m.in. dary grobowe z żelaza.

Nie możemy zapominać o kulturach *pomorskiej i *jastorfskiej, obu z epoki żelaza – której ludność ceniła sobie małe, rodzinne grupy, nastawione na hodowlę.

Na przełomie V i VI w. naszej ery, po niespokojnym okresie wędrówek ludów, pojawiają się u nas pierwsi Słowianie ze swoją *kulturą praską.

*Każda z nich trwała po kilkaset lub nawet blisko tysiąc lat! *Każda taka kultura to znaleziska broni, narzędzi, ozdób, wyrobów codziennego użytku i kultu. To osadnictwo i cmentarzyska. *Każda odgrywała znaczącą rolę w rozwoju Europy i ziem polskich. Wśród twórców tych kultur byli łowcy mamutów, zbieracze, myśliwi i pasterze, aż po ludność osiadłą, żyjącą z rolnictwa. Nie brakło i koczowników…

Swoich zmarłych dawni mieszkańcy ziemi jarosławskiej chowali w obrządku szkieletowym, ale także paląc ich zwłoki (stąd liczne urny – inaczej popielnice – z wyposażeniem, które miało być pomocne w zaświatach, lub bez takiego wyposażenia).

Ziemia jarosławska w ostatnich czasach stała się także miejscem, gdzie odkryto jedną z największych sensacji archeologicznych ostatnich dziesięcioleci – najdalej na północny-zachód wysunięte grodzisko i otaczające je osady, związane ze Scytami (VII w. p.n.e – VI w. p.n.e.). Mowa o Chotyńcu i okolicach. Do tej pory Scytowie byli kojarzeni głównie ze stepami nadczarnomorskimi i pośrednio z cywilizacją grecką. Stąd właśnie w Chotyńcu – wśród wielu innych cennych znalezisk – także najstarsza znaleziona na ziemiach polskich amfora, czyli naczynie na wino. Co więcej odkryto na niej grecką literę “delta”, najdawniejszy ślad piśmiennictwa w Polsce!

Wczesne średniowiecze

We wczesnym średniowieczu obok osad zaczynają się pojawiać także grodziska. Mowa o Tuligłowach (którego ślady zachowały się do dziś), Jarosławiu oraz prawdopodobnie Wiązownicy. W dzisiejszej literaturze naukowej datowane są one na wieki XI – XIII.

O początkach Jarosławia wiemy bardzo niewiele. Jak wskazują archeolodzy, może to być pierwsza połowa XI wieku (w starszej literaturze był datowany na wiek X czy nawet wcześniej).

Wg najczęstszych hipotez, Jarosław pierwotnie był zlokalizowany na Wzgórzu św Mikołaja (odkryte w niewielkich ilościach przez archeologów pozostałości ceramiki czy ozdób, wskazują na XII – XIV w.). Warto jednak wiedzieć, że możliwe jest także Wzgórze Świętojańskie, w rejonie obecnej kolegiaty pw. Bożego Ciała. Archeolodzy zidentyfikowali tu m.in. półziemianki z zabytkami archeologicznymi, z których przynajmniej część można datować na XII – XIII w. Być mogło i tak, że na obydwu wzgórzach, ze względu na szczupłość miejsca w jednym miejscu, mieszkali dawni jarosławianie (tak ich nazwijmy).

W źródłach pisanych Jarosław pojawia się po raz pierwszy w kronikach staroruskich. Wzmianki te dotyczą rywalizacji rusko-węgiersko-polskiej oraz walk dynastycznych na Rusi Halickiej w XII i XIII w.

Pierwsza taka wzmianka pochodzi z roku 1152. Była umieszczona w tzw. Latopisie Kijowskim. Jarosław występuje w kontekście wyprawy króla węgierskiego Gejzy, który prowadził posiłki na pomoc Iziasławowi II przeciw księciu Włodzimierzowi, a okolice grodu nad Sanem były miejscem koncentracji wojsk.

Kolejne trzy notki pochodzą z Latopisu (Kroniki) Halicko-Wołyńskiego. Pierwsza z nich dotyczy interwencji króla węgierskiego Andrzeja II na Rusi. Na drodze jego wyprawy do Halicza stanął Jarosław, obsadzony załogą księcia Daniela. Węgrzy, mimo dzielnej walki Rusinów, ostatecznie gród zdobyli, a pomogła im w tym decyzja podjęta podczas dramatycznego wiecu obrońców. Rzecz zaś się miała w roku 1231.

Bardzo obszerna wzmianka to opis bitwy pod Jarosławiem z roku 1245 r. Stoczyli ją Daniel (posiłki dostarczyć mu miał Konrad Mazowiecki) i Rościsław (wspierany przez oddziały węgierskie i… polskie Bolesława Wstydliwego), którzy rywalizowali o Ruś Halicką. Jest tu m.in. o turnieju rycerskim, sztuce oblegania grodów i prowadzenia bitew, ale także passus o Lachach śpiewających kierlesz (zniekształcone “kyrie elejson”?), co może być przyczynkiem do dyskusji, czy nie jest to pierwsze pisemne wzmiankowanie o „Bogurodzicy”, śpiewanej przez polskich wojów!

Po roku 1245, jak malowniczo ujął to Józef Kus „źródła ruskie na temat Jarosławia zachowują milczenie”, choć w rzeczywistości w 1246 r. pojawia się kilkuwyrazowe nawiązanie do bitwy pod Jarosławiem w kronice halicko-wołyńskiej. Jest ono jednak bez większego znaczenia dla poznania dziejów grodu jarosławskiego.

Na podstawie tych wzmianek można mniemać, że Jarosław należał do ważniejszych grodów Rusi Halicko-Wołyńskiej. Jak pozostałe, był miastem-grodem i ośrodkiem administracji państwowej, tzw. okręgów grodowych, zwanych włościami. Pełnił również funkcję rzemieślniczo-targowe, kulturalne oraz religijne. Mieszkali w nim bojarowie, czyli ówczesna rusińska arystokracja ziemiańska.

Ze wspomnianych kronik nie wynika, jak wyglądał gród jarosławski. Można się jednak pokusić – co czyni wspomniany Kus – o przypuszczalny jego kształt. Istotna była obronność, powstał zatem na wyniosłym wzgórzu na lewym brzegu Sanu (Wzgórze św. Mikołaja). Od północy i południa broniły go głębokie wąwozy (jary), tylko od zachodu nie miał naturalnej rubieży obronnej. Majdan grodu otaczał wał o konstrukcji drewniano-ziemnej, były zapewne jakieś ostrokoły i fosy. Wewnątrz znajdowały się obiekty mieszkalne, gospodarcze, niewykluczony jest obiekt sakralny (cerkiew?). Z kolei Joanna Kociuba, archeolog i długoletni dyrektor muzeum, umiejscawia gród obronny na Wzgórzu Świętojańskim, o czym mają świadczyć m.in. źródła historyczne z XVI i XVIII w.

Z grodem związane było również podgrodzie. O nim też trudno powiedzieć coś konkretnego, tu raczej w grę wchodzą analogie i nawiązania historyczne. Położone było w miejscu najbardziej dogodnym ze względów przestrzennych i komunikacyjnych, co wskazuje na wzniesienie nadbrzeżnej skarpy Sanu, w pobliżu omówionego wcześniej grodu. Tu należy lokalizować plac targowy i lokalne „skrzyżowanie dróg”, które wiodło w kierunku Kijowa i na zachód. W tym miejscu stanął w drugiej połowie XIV wieku zamek, siedziba lokalnej administracji.

„CHCĄC ZIEMI NASZEJ, PRZEZ LOKACJĘ MIAST WIĘKSZYCH, POŻYTKÓW PRZYSPORZYĆ” (WŁADYSŁAW OPOLCZYK). O NADANIU PRAW MIEJSKICH DLA JAROSŁAWIA.

#ŚredniowieczeJarosławia

Lokacja Jarosławia, czyli nadanie praw miejskich związane jest z…Kazimierzem Wielkim. To dzięki temu królowi, na Rusi Czerwonej (gdzie leżał Jarosław) rozpoczęły się w połowie XIV wieku rządy Korony Królestwa Polskiego. Nastał nowy czas – urbanizacji miast czerwonoruskich. W dalszym ciągu rywalizowali o te ziemie Węgrzy, Litwini i Polacy, skończył się natomiast okres rządów książąt rusińskich.

Po śmierci Kazimierza Wielkiego, kolejny król Polski, czyli Ludwik Węgierski swoim namiestnikiem Rusi Czerwonej uczynił księcia Władysława Opolczyka. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy ów namiestnik był bardziej przedstawicielem króla Węgier czy jednak króla Polski (to ta sama osoba Ludwika Andegawena, ale różne interesy państwowe!). Wiele jednak wskazuje na Węgry, bo od 1378 r., kiedy Władysław Opolczyk zostaje odwołany, rządy bezpośrednio przejmują starostowie węgierscy, także na królewskie polecenie. I jest tak do czasu, kiedy Jadwiga – już na stałe – odzyskuje tę dzielnicę dla Korony, przyjmując zresztą hołd od panów ziemi przemyskiej właśnie w Jarosławiu w 1387 r.

Zostańmy jednak jeszcze przy Władysławie Opolczyku. To on – odpowiadając zapewne na prośby mieszczan, widzących dzięki temu możliwości rozwoju i prosperity handlowej, jak snuje narrację Kazimierz Gottfried – nadał w 1375 r. przywilej lokacyjny (na prawie niemieckim, magdeburskim) Jarosławiowi.

Co ciekawe, ponieważ Jarosław posiadał wcześniej prawa miejskie, o czym za chwilę, chodziło tu raczej o reformę urbanistyczną i lokację w nowym miejscu, z wykorzystaniem istniejącej obok dawnego grodu, osady targowej. Tak przynajmniej twierdzi Józef Kus, dodając, że z chwilą powstania „nowego” Jarosławia traci na znaczeniu i podupada stare miasto, stając się jedynie przedmieściem. Od tego czasu „metryką” Jarosławia zostaje akt wydany przez Opolczyka.

Dlaczego jednak pojawia się sformułowanie, że Jarosław posiadał wcześniej prawa miejskie? O tym, że było tak jeszcze przed 1375 r. świadczy wiele przesłanek. Najważniejszymi wydają się: wcześniejsze wzmianki w dokumentach o wójcie jarosławskim Michno (wójt stał na czele miasta) oraz sama treść aktu lokacyjnego Władysława Opolczyka, mówiąca bardziej o ponownej niż pierwotnej lokacji Jarosławia, jako miasta. Mianowicie książę przenosi je przed swój zamek „z miejsca, gdzie niegdyś położone i lokowane było”.

Trudno jednak odpowiedzieć na pytanie, kiedy nadano pierwsze prawa miejskie dla Jarosławia. Zapewne pomiędzy r. 1345, kiedy Jarosław i ziemia przemyska zostały włączona do Korony a rokiem 1351, czyli datą pierwszej wzmianki o wójcie jarosławskim. Poszlaką, ale bardzo prawdopodobną wg Józefa Kusa, są daty przyznania przywilejów lokacyjnych pobliskim: Rzeszowowi (1354 r.), Lwowowi (1356 r.), Sanokowi (1366 r.) czy Krosnu (1368 r.).

Miasto zostało umiejscowione tam, gdzie obecnie jest rynek, w miejscu „przed zamkiem”, który został siedzibą władz administracyjnych. Próbując sobie wyobrazić gdzie ów zamek był, podpowiada nam Kus, że mogła do niego prowadzić dzisiejsza ul. Kasztelańska, ze względu na jej „nietypowość” względem klasycznego, średniowiecznego układu zabudowy. Zresztą drugą, równie nietypową ulicą była dzisiejsza Sobieskiego, która z kolei mogła wieść do pierwotnego placu targowego.

W ramach aktu nadanego przez Władysława Opolczyka wójtostwo otrzymał niejaki Piotr i jego bratanek Maciej, w zamian za wymienione uposażenie i obowiązki. Szereg nadań otrzymało również samo miasto – 100 łanów frankońskich, czyli około 2,5 tys. hektarów (część dla wójta i kościoła parafialnego) z przeznaczeniem na miejsce pod zabudowę, grunty orne i pastwiska użytkowane przez mieszczan. Otrzymali oni również prawo do czerpania drzewa budowlanego z lasów książęcych oraz wolnego przewozu przez San. Zakazywano kupczenia w okolicznych wsiach (tzw. prawo mili zapowiedniej). To stanowiło podstawę do kształtowania się Jarosławia, jako ośrodka handlowego.

Z drugiej strony określono powinności ekonomiczne mieszczan wobec księcia. Na mocy przywileju, zostali oni również wyłączeni spod władzy sądowniczej urzędników książęcych i poddani jurysdykcji wójtów. Ci podlegali sądom książęcym, które jednocześnie spełniały rolę drugiej instancji dla mieszczan.

Oryginał przywileju Władysława Opolczyka dla Jarosławia nie zachował się. Nie wiadomo w jakich okolicznościach zaginął. Znamy go z kopii w różnych źródłach. Do publicznego obiegu, treść przywileju wprowadził ks. Franciszek Siarczyński, autor pierwszej historycznej opowieści o Jarosławiu, zamieszczając w swojej dziewiętnastowiecznej monografii miasta jego obszerne streszczenie. Po raz pierwszy zaś cały dokument umieszczono w VII tomie „Akt grodzkich i ziemskich” z drugiej połowy XIX w.

„NIE MA PODOBNEGO DOŃ MIEJSCA POD TYM WZGLĘDEM W CAŁYM KRÓLESTWIE” (PIOTR SKARGA). JAK FORMOWAŁA SIĘ WIELKOŚĆ JAROSŁAWIA.

#ŚredniowieczeJarosławia

Kolejny etap historii Jarosławia, po jego lokacji w 1375 r., ten średniowieczny, można zamknąć w dwóch pojęciach:

*budowa miasta i jego potęgi gospodarczej…

…oraz Jarosławscy herbu Leliwa.

Kazimierz Gottfried pisze, że rok po lokacji miasta, czyli w 1376 r, „stara”, ciągle istniejąca zabudowa dawnego grodu, mogła ulec zniszczeniu wskutek niszczącego napadu Litwinów. Jego mieszkańcy przystąpili do odbudowy zniszczonych domów już na nowym miejscu. Jarosław otrzymał wówczas wygląd typowego średniowiecznego polskiego miasta z ogólnym nawiązaniem do szachownicowego układu. To tylko przypuszczenie tego historyka, pewnym jest natomiast, że po nadaniu praw miastu przez Władysława Opolczyka, rozpoczął się zupełnie nowy rozdział w historii Jarosławia.

A wszystko przez… politykę, tę dotyczącą Rusi Czerwonej, a przez to Jarosławia. Jak już wspomniano,  książę Władysław Opolczyk przestał być jej namiestnikiem w 1378 r., w jego miejsce – z rozkazu króla Ludwika – przyszli starostowie węgierscy, którzy sprawowali władzę do czasów, kiedy w 1387 r. Jadwiga przyłączyła te ziemie już na stałe do Korony Królestwa Polskiego. Samo miasto stało się zaś swoistą „nagrodą”.

Nagrodą ową było nadanie Jarosławia wraz z okolicznymi ziemiami (22 wioski) – przez Władysława Jagiełłę w 1387 r., potwierdzone przez Jadwigę w 1393 r. – Janowi z Tarnowa „ukochanemu, wiernemu rycerzowi zasłużonemu wielce dla królestwa”. Możnowładca ów, przedstawiciel potężnej rodziny Tarnowskich herbu Leliwa, zaczął się tytułować „panem na Jarosławiu”. Stąd było już blisko do patronimicznych Jarosławskich i uczynieniu z miasta siedziby rodowej.

Protoplastą Jarosławskich Leliwitów był syn Jana, Spytek (I), który znany jest m.in. z wybudowania murowanego, piętrowego zamku, otoczonego murem z obronnym przedzamczem – położonego zapewne na terenie ograniczonym dzisiejszymi ulicami: Przemyską, Cerkiewną, Zamkową, Podzamcze. Gościł w nim kilkukrotnie m.in. Władysława Jagiełłę.

Zatrzymajmy się tutaj na chwilę pisząc jeszcze o dwóch innych jarosławskich „zamkach” – drewnianym, po którym w XVI w. i jeszcze później, pozostała jedynie pamięć w nazwie „grodzisko” oraz murowanym, wzniesionym nad Sanem, służącym jako strażnica celna (?), choć co do niego są i inne hipotezy (to on miał być siedzibą… Spytka III, czwartego z kolei właściciela miasta z Leliwitów lub nawet główną siedzibą pozostałych właścicieli miasta w XVII w!).

Spytek I, co warte odnotowania, walczył także pod Grunwaldem i to jego chorągiew wymieniana jest przez Jana Długosza. To za jego czasów Jarosław z wolna staje się coraz „ruchliwszym targowiskiem”, jak poetycko opisał to Kazimierz Gottfried.

Z pięciorga dzieci Spytka I, właścicielem miasta został Spytek (II), który jednak wkrótce potem poległ w bitwie pod Warną (1444). Mówiąc obiektywnie, mało zajmował się Jarosławiem, ale to jego staraniem miasto otrzymało przywilej handlowy, zwany przymusem drożnym, dzięki któremu kupcy nie mogli omijać Jarosławia, co z kolei było kolejnym przyczynkiem do rozwoju przyszłej potęgi handlowej…

Po śmierci na polu bitwy pod Warną Spytka II (1444 ), Jarosław przypadł w udziale jego bratankowi, Spytkowi (III), synowi Rafała. Żył na tyle długo, by znacząco odcisnąć swoje piętno na losach Jarosławia; rządził nim aż do 1519 r. Ale o jego dokonaniach zdecydowała nie tylko ilość lat życia.

Kim był (a właściwie warto spytać, kim nie był…)? Był m.in. wojewodą bełskim, ruskim, sandomierskim i krakowskim oraz kasztelanem krakowskim. Był gwarantem pokoju toruńskiego 1466 r. Podpisał akt odnawiający unię polsko-litewską oraz sygnował unię mielnicką. Jego podpis widnieje pod konstytucją Nihil novi. W czasie bezkrólewia po śmierci króla Aleksandra Jagiellończyka, był regentem Królestwa Polskiego, następnie podpisując dyplom elekcji Zygmunta I Starego na króla Polski i wielkiego księcia litewskiego…

Nie mniej uczynił dla Jarosławia – choć Gottfried pisze o nim: „zajęty prawie stale czynnościami publicznymi nie interesował się zbyt gorliwie swoim rodzinnym miastem”. Inni historycy podają wszakże, że „skrzętnej i rządnej gospodarki dowodzą szczegółowe ustawy dla Jarosławia”. Oceńmy sami.

Z dokonań, będących symbolami władzy – za czasów Spytka III Jarosław zyskał ratusz, kościół parafialny pw. Wszystkich Świętych oraz kościół i szpital pw. św. Ducha (pierwotnie kaplica św. Krzyża, Łukasza i Jana Chrzciciela).

Zmodernizowano także obwarowania, z trzema bramami – Sandomierską (Pełkińską), Krakowską, Przemyską (Lwowską), okalające miasto wzdłuż obecnych ulic: Lubelskiej, Bramy Pełkińskiej, Podzamcze, Zamkowej, Tarnowskiego i Placu Mickiewicza. „Wykonano przez niemałe nakłady i prace” mury, baszty, wały ziemne oraz zapewne ostrokoły. Po śmierci Spytka III, kolejni właściciele miasta wzmacniali i uzupełniali fortyfikacje.

Nie zapomnijmy także o rozwijających się przedmieściach: niedużym Przygrodzkim z drewnianym kościółkiem św. Zofii, zbudowanym pod koniec XV, jako kaplica cmentarna (tam gdzie dziś ul. Przemyska łączy się z ul. 3 Maja) i większymi: Ruskim (Sandomierskim, Leżajskim), obejmującym m.in. wzgórze i kościół św. Mikołaja czy „Hawryłowe wrota” (pozostałość po wcześniejszych obwarowaniach miasta, ziemno-drewnianych?) oraz Krakowskim (Wolą) z widokiem na wzniesiony przez Rafała Tarnowskiego gotycki kościół – w miejsce starszej, drewnianej kaplicy – z rzeźbą Piety z 1381 r., słynącej cudami… W momencie śmierci Spytka III, Jarosław, w obrębie murów, liczył 70 domów; w 1636 r. było to 326 domów. Rozrastały się też opisane przedmieścia.

Co więcej, Spytek III wraz ze swym bratem Rafałem, rezydującym w Przeworsku, stworzył pierwszą w Polsce ordynację (na długo przed Zamoyskim), jak pisze ks. Jakub Makara „nie chcąc rozdrabniać dóbr swoich”, regulującą oprócz praw własności i spadku, także wiele przepisów wewnętrznych. Obejmowała ona dwa miasta (Jarosław i Przeworsk) oraz 32 wsie. Nie przetrwała długo, jeszcze za życia Spytka III ją zniesiono, zresztą na jego prośbę.

Za tego właściciela Jarosławia regulowano prawa i nadawano nowe przywileje gospodarcze (m.in. cło mostowe, opłaty zamkowe dla kupców) dla miasta – przez władców Rzeczypospolitej i dla mieszczan „prawa i wiekuiste wolności”, „aby miasto rosło bogactwy i pożytków obfitością i na przyszłe czasy w dobre bardziej się mnożyło” – przez Spytka III Jarosławskiego.

Funkcjonowała szkoła parafialna (na tyle dobrym poziomie, że w 1520 roku w Akademii Krakowskiej studiowało aż 32 jarosławian). Zostawali bakałarzami, magistrami, również autorami traktatów naukowych (Michał z Jarosławia, Stanisław z Jarosławia). Obejmowali znaczące funkcje tak jak kustosz kolegiaty tarnowskiej, Jan z Jarosławia. Było także całkiem sporo, wymienionych w dokumentach z epoki, jarosławskich żaków-awanturników mieszkających w krakowskiej bursie akademickiej.

Spytek III uzyskał również możliwość odbywania noworocznego jarmarku i następnie na „św. Andrzeja”, czyli od 30 listopada. Od początku XVI w. mowa zatem o prawie do trzech jarmarków: noworocznego, najważniejszego – letniego, „na wniebowzięcie” oraz wspomnianego jesiennego. Od połowy tego wieku dochodzi czwarty, „śródpostny”. Każdy trwa po 4 tygodnie.

Józef Kus pisze, że „Jarosław stał się dla jarosławskich Leliwitów stolicą ich feudalnego +państwa+, z własnymi urzędnikami, lennikami, wojskiem. Państwo to było swojego rodzaju wzorem dla późniejszych latyfundiów magnackich (…) Datę śmierci Spytka Jarosławskiego uznać należy za zamykającą okres średniowiecza w dziejach Jarosławia”.

Po śmierci Spytka III (1519) Jarosław trafił w ręce jego córek Anny i Magdaleny oraz Hieronima (rycerza Grobu Pańskiego), krewnego z przeworskiej linii Jarosławskich. Wskutek przedwczesnych śmierci, przekazań majątku, ugód, doszło do momentu, kiedy współwłaścicielami Jarosławia zostali dwaj znamienici możnowładcy. Pierwszym był Jan Tarnowski, hetman koronny, zwycięzca spod Obertyna (lata 1522-1561), który m.in. umocnił fortyfikacje miejskie, odnowił zamek, założył zwierzyniec, budował spichlerze, wystarał się także o przywilej handlowy dla Jarosławia. Drugim był Stanisław Odrowąż (1523-1545), syn Anny, który posługiwał się tytułem „Hrabiego na Jarosławiu”. Małżeństwo ich dzieci: Jana Krzysztofa Tarnowskiego i Zofii ze Sprowy (córki Odrowąża z Anną, siostrą ostatnich Piastów mazowieckich) spowodowało, że dobra jarosławskie i przeworskie, po śmierci hetmana, znowu znalazły się w jednym ręku.

Po bezpotomnej śmierci Jana Krzysztofa Tarnowskiego, Zofia ze Sprowy powtórnie wyszła za mąż, za Jana Kostkę ze Sztembergu. Ich córką (obok Katarzyny) była zaś Anna, ożeniona później z ks. Aleksandrem Ostrogskim, znana nam w dziejach Jarosławia, jako Anna Ostrogska.

Jak bardzo znaczącym miastem był Jarosław jeszcze przed „Złotym Wiekiem”, czyli za Jarosławskich i ich bezpośrednich następców, niech świadczą te słowa Piotra Skargi „…Jarosław posiada powietrze zdrowe, rzekę San, po której płyną statki do Gdańska i Prus, wielu tu zawsze bawi kupców; od Przemyśla jest to miasto spokojniejsze i łatwiej stąd komunikować się z Zachodem. Sławne jest z jarmarków tak, że nie ma podobnego doń miejsca pod tym względem w całym Królestwie…”. Nie bez znaczenia była również domniemana pozycja Jarosławskich, głównie Spytka III, w hierarchii państwa Jagiellonów.

Brakuje źródeł by dokładnie opisać handel i rzemiosło w Jarosławiu po jego lokacji. Coś jednak o nich wiemy. Pierwszorzędną rolę na szlaku handlowym Wschód-Zachód (w naszej części Europy) w średniowieczu uzyskały Lwów i Kraków. Jarosław już od XIV w. przyciągał poważny handel swoimi jarmarkami sierpniowymi, ich znaczenie nieustannie rosło w XV i XVI w. Sprzyjało temu doskonałe położenie miasta na jednej z odnóg tzw. szlaku ruskiego oraz trakty na południe w kierunku Węgier oraz na północ (Lublin i dalej w stronę Wielkiego Księstwa Litewskiego). Swoją wagę już wtedy zaczęła zyskiwać droga wodna Sanem, łącząca bezpośrednio z Gdańskiem.

Już wówczas na pierwszy plan zaczęła się wysuwać jarosławska „specjalizacja”, czyli handel wołami, prowadzony w mieście na dużą skalę. Jeśli chodzi o rzemiosło, do najstarszych w Jarosławiu należał cech tkacki – w 1431 r. Spytek I Jarosławski nadmieniał w przywileju dla mieszczan jarosławskich o potrzebie foluszy sukiennych.

Jarosław na początku XVI w., po ponad stuleciu rządów w nim Jarosławskich, zaliczano do miast II kategorii. Było ich w całej Koronie (razem z Prusami) 88, a w województwie ruskim sześć: Krosno, Łańcut, Przeworsk, Przemyśl, Sanok i Sądowa Wisznia (I kategoria to tylko Lwów). W 1520 r. wyróżniono cztery klasy miast. W pierwszej znalazły się Kraków, Poznań i Lwów, w drugiej 50 miast, a wśród nich Jarosław (obok Przemyśla, Krosna, Sanoka, Przeworska, Łańcuta, Rzeszowa i Brzozowa w województwie ruskim).

KRÓLEWSKA KREW, CZYLI OPOWIEŚĆ O ZŁOTYM WIEKU JAROSŁAWIA.

#JarosławZłotegoWieku

Zofia ze Sprowy (zbiory MJKO).

Zofia ze Sprowy, była córką Anny, siostry ostatnich Piastów z Mazowsza. Królewska krew! Jej ojcem był Stanisław Odrowąż, wojewoda ruski i kasztelan lwowski, spadkobierca części Jarosławia po linii Jarosławskich. Sama Zofia, wzór cnót i pobożności, świetnie wykształcona, była zatem doskonałą partią, jak się mówiło.

Właścicielką całego Jarosławia została po ślubie z Janem Krzysztofem Tarnowskim, potomkiem słynnego hetmana Jana Amora Tarnowskiego, który również władał częścią miasta. Ich ziemie traktowane razem utworzyły największe latyfundium w Koronie! Ostatni rok ich wspólnego życia (Tarnowski zmarł w Gorliczynie; para nie doczekała się potomka) spędzili m.in. w towarzystwie Piotra Skargi, spowiednika Zofii, który „rozpraszał dręczące JK Tarnowskiego wątpliwości natury religijnej”.

Drugim mężem Zofii został Jan Kostka, postać znacząca w Rzeczypospolitej, m.in. wojewoda sandomierski, kasztelan gdański, przewodzący Komisji Morskiej, której zadaniem było stworzenie polskiej floty wojennej. Wcześniej o rękę Zofii starał się sam król Zygmunt August!

Małżonkowie zadbali o swoją siedzibę w Jarosławiu nad wyraz. To ich staraniem przebudowano gotycki zamek we wspaniałą renesansową rezydencję, prawdziwy „Mały Wawel”.

To głównie Zofia zajmowała się sprawami miasta, regulując prawa m.in. w sprawie uposażenia szkoły parafialnej czy obwarowań miejskich, ale nie tylko. To ona, rozumiejąc prawidła rządzące ówczesną epoką, zadbała, by w Jarosławiu pojawili się jezuici. Jej sprzymierzeńcem był wspomniany już Piotr Skarga, który podsunął myśl o powstaniu w Jarosławiu kolegium jezuickiego wraz z kościołem.

Zaiste, starania Zofii w tej mierze były bardzo konsekwentne, bo jezuici niechętnie (lub wcale) nie zakładali swoich placówek poza znaczącymi miastami królewskimi, a mowa była o Przemyślu czy Lwowie. Summa summarum właścicielka Jarosławia osiągnęła swoje – w 1571 uczyniono urzędowo podstawy do osiedlenia się jezuitów w Jarosławiu, potężnego i wpływowego zakonu nie tylko w Polsce czy Europie. W Jarosławiu na dobre znaleźli się już kilka lat później.

Jezuici otrzymali w Jarosławiu teren zwany grodziskiem, które wg relacji samego Skargi wyglądało następująco: „Z trzech stron ma stromy brzeg w kształcie łuku, a z niego roztacza się widok na rzekę San, zagrody i piękne pola, pod wzgórzem dano zaś towarzystwu stawy rybne i jak najprzyjemniejsze miejsce na odpoczynek. Samo wzgórze może pomieścić nie tylko kolegium, lecz także ogrody i winnice”.

Widomym do dziś efektem decyzji i konsekwencji Zofii ze Sprowy w sprowadzeniu do Jarosławia jezuitów są dwa wysokiej klasy architektonicznej i artystycznej kościoły:

*św. Jana (dziś kolegiata pw. Bożego Ciała),

*oraz skromna, w momencie przekazywania przez Annę Ostrogską, gotycka świątynia NMP “w polu”, przekształcona przez jezuitów w monumentalne sanktuarium pw. Matki Bożej Bolesnej. Od końca XVIII w. bazylika ta gospodarowana jest przez dominikanów.

To również kolegium jezuickie, kształcące ówczesną elitę społeczeństwa – magnaterię, szlachtę i mieszczan (!).

Wśród najważniejszych symboli związanych z jezuitami w Jarosławiu należy jeszcze wymienić cudowny obraz Matki Bożej Śnieżnej, którego prototypem jest rzymski obraz Salus Populi Romani, z końca XVI w. To także koronacja, w połowie wieku XVIII, cudownej Piety, czczonej już od średniowiecza i uczynienie z Jarosławia centrum pielgrzymkowego porównywanego z Jasną Górą. W tym mieście Piotr Skarga napisał „Kazania na niedziele y święta całego roku”.

To wszystko, czyli istnienie kolegium jezuickiego, stosunkowo duża liczba wykształconych i bywałych w świecie duchownych oraz obecność dworu magnackiego (aż blisko do połowy XVII w., do kiedy Jarosław był miastem rezydencjonalnym) czyniły z miasta poważne centrum życia kulturalnego i społecznego. Ważną rolę odgrywały tu także jarmarki, podczas których kupcy z „całego świata” rozmawiali zapewne nie tylko o pieniądzach, choć i te były dobrym narzędziem do poszerzania wiedzy o świecie… a odpowiednio wydawane wzbogacały Jarosław o najwspanialsze przejawy kultury materialnej.

To od czasów Zofii ze Sprowy i Jana Kostki, Jarosław został miastem rezydencjonalnym w pełnym tego słowa znaczeniu. Za czasów poprzedników niewątpliwie był „stolicą państwa Jarosławskich”, ale dla przykładu taki Spytek III, z racji pełnionych funkcji państwowych, zapewne bywał tu rzadziej. Jarosław był główną siedzibą właścicielską także za Anny Ostrogskiej. Wokół dworu kwitło życie kulturalne, zamek piękniał i dbano o niego.

Później, po śmierci wojewodziny Anny Ostrogskiej, zamek był dzielony pomiędzy kolejnych współwłaścicieli, którzy w nim nie bywali (ich rolę w rządzeniu miastem przejmowali zarządcy), niezamieszkiwany szybko obracał się w ruinę… Już podczas jarmarku w 1646 r., kiedy do Jarosławia zjechał król Władysław IV, ówczesny współwłaściciel miasta, Jan Zamoyski „Sobiepan”, gościł go w jezuickim kolegium.

Sobiescy w Jarosławiu rezydencji nie założyli; nie do końca jest jasne, czy słynna kamienica Marysieńki była nawet jej własnością. Pewnym jest, że żona Sobieskiego korzystała z gościny jarosławskich benedyktynek w „klasztorze panieńskim, bo przecie miejsce obronne i weselsze nad inne”. Być może Marysieńka zamieszkiwała także w folwarku jezuickim na Głębokiej.

Rezydencją pary królewskiej w dobrach jarosławskich został za to pałac w Wysocku, podobnież wzniesiony rękoma jeńców tureckich. Powstał wg projektu – prawdopodobnie – Tylmana van Gamerena, jednego z najsławniejszych projektantów doby baroku. Posłuchajmy ks. Franciszka Siarczyńskiego, prepozyta jarosławskiego i pierwszego dyrektora Ossolineum: „(w) Wysocku, gdzie nowy dom i ogród założyła, gdzie przez nią sadzone lipy wiek przeszło przetrwał, bawić niekiedy lubiła. Odwiedzał ią tu Jan III i w rozkosznym położeniu Wysocka sobie podobał. Tu r. 1678 idąc za granice do wód odprowadzał, i kilka dni przepędził; tu 1691 r. w letniey porze wytchnienia używał”. Królowa w Wysocku bywała również w sprawach czysto właścicielskich „na wysłuchanie suplik, sądzenie spraw i rachunki miejskie”.

Ale wróćmy jeszcze do Zofii ze Sprowy, współtwórczyni fundamentów pomyślności Jarosławia, pochowanej w miejscowej kolegiacie. Mikołaj Sęp Szarzyński, jeden z najbardziej znanych polskich poetów przełomu renesansu i baroku, pisał o niej tak:

“(…)

Kto był, kto twego ześcia z ziemie nie żałował?

Duchowieństwo, ubodzy, sieroty z wdowami.

Jako po matce własnej zalali się łzami.

Także i stan ważniejszy, i gmin pospolity.

Albo dali wzdychania, albo płacz obfity.

Dalekie nieznajome taż żałość strzeskała;

Płakałby nieprzyjaciel, aleś go nie miała”.

NAJSŁAWNIEJSZA!

#JarosławZłotegoWieku

Anna Ostrogska (zbiory MJKO).

Pod koniec XVI wieku Jarosław został własnością córek Zofii ze Sprowy i Jana Kostki – Anny i Katarzyny. Starsza z nich, Anna, poślubiła księcia krwi Aleksandra Ostrogskiego; młodsza Katarzyna – Adama Hieronima Sieniawskiego. Jarosław był ich własnością po połowie; od 1610 Anna Ostrogska – spłacając Sieniawskich – została samodzielną właścicielką. Jej rządy są symbolem Złotego Wieku Jarosławia i jest ona chyba najbardziej rozpoznawalną postacią historyczną w jego wielowiekowych dziejach.

Księżna lub Wojewodzina (jak ją wymiennie tytułowano) Anna Ostrogska potrafiła w pełni wykorzystać zalety miasta, które leżało na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych; czerpała z tego wymierne korzyści. Czerpali korzyści i mieszczanie, a w tej liczbie głównie patrycjat: kupcy i rzemieślnicy. Miasto dwukrotnie za jej rządów dźwigało się z katastrofalnych pożarów (w 1600 i 1625 r.), za każdym razem piękniejsze i trwalsze (szczególnie po roku 1625, kiedy zabudowa w większości drewniana, została zastąpiona murowanymi budowlami). To za rządów Anny Ostrogskiej przypadło apogeum bogactwa miasta. Symbolem tego są jarmarki (trwające w pamięci i tradycji Jarosławia), ale i ślady kultury materialnej, które zachowały się do dziś.

Anna Ostrogska doskonale umiała odnajdywać się w ówczesnym, męskim świecie. Po relatywnie wczesnej śmierci swojego męża (być może został otruty!), nie wyszła powtórnie za mąż, nie było to dla niej problemem w zarządzaniu swoimi majętnościami. Podejmowała decyzje, które miały wpływ nie tylko na teraźniejszość Jarosławia, ale i jego daleką przyszłość. Co więcej, czynnie uczestniczyła w ówczesnych ponadlokalnych wydarzeniach, które do dziś żyją żywą pamięcią, takich jak konflikt Diabła Łańcuckiego Stanisława Stadnickiego z Łukaszem Opalińskim. Tego ostatniego Anna wsparła swoimi żołnierzami, a Stadnicki poniósł śmierć z ręki jednego z nich, Persa Tatarzyna (który został za ten czyn nobilitowany, zyskując nazwisko Macedoński).

Zofia ze Sprowy sprowadziła do Jarosławia jezuitów, ale to Anna Ostrogska konsekwentnie inwestowała w to zgromadzenie, będąc hojną, ale i umiejącą skorzystać z ich obecności w mieście. Jak wcześniej jej matka Zofia, a później córka Anna Alojza, była protektorką tego znaczącego pod względem religijnym, społecznym, edukacyjnym, ale i politycznym zakonu.

To dzięki Annie w Jarosławiu znalazły się również siostry benedyktynki, a ich założenie kościelno-klasztorne do dziś jest jednym z bardziej imponujących w Polsce. W 1611 r. dwanaście panien zakonnych przybyło do Jarosławia z dalekiego Chełmna, zgodnie z porozumieniem zawartym z przeoryszą Magdaleną Mortęską. Początkowo mieszkały siostry w „zamku nad Sanem”, później we „wspaniałym dworcu na górze nad zwierzyńcem, gdzie dawniej był zamek Opolczyka, a gdzie Aleksander ks. Ostrogski wspaniały pałac pobudował”. Niemalże od razu ruszyła budowa klasztoru i kościoła na wzgórzu św. Mikołaja, na Ruskim Przedmieściu „na górze oddzielonej od kolegium oo. jezuitów głębokim parowem”. Pierwsze trzy przeorysze jarosławskich benedyktynek pochodziły z rodziny Kostków. Nomen omen, wszystkie miały na imię Anna. Istotne też, że ważną rolę w tym zgromadzeniu zaczęły odgrywać wykształcenie i głęboka duchowość zakonnic oraz edukacja dziewcząt.

Księżna Ostrogska, jako żarliwa katoliczka, dbała o jarosławskie kościoły i życie duchowe wokół nich skupione. „Ozdabiała ołtarze, sprawiała nowe obrazy (…) Dbając o śpiew i muzykę w czasie nabożeństw, darowała dn. 20 kwietnia 1611 r. muzykowi Pawłowi Tetliczowi dom (…) przyodziała 70 uczniów kolegium jezuickiego. Obok kolegium zbudowała dla ubogich żaków bursę (…) Jej też staraniem świątynie Pańskie dźwignęły się z upadku”. Symbolem działań księżnej Anny w tej kwestii niech będzie ufundowanie w 1633 r. spiżowej statuy św. Michała Archanioła, trzymającego miecz w ręku, na wieży jarosławskiej kolegiaty pw. Wszystkich Świętych, czy posągu św. Walentego, wzniesionego na Przedmieściu Krakowskim, a mającego chronić mieszkańców miasta i okolic od zarazy.

Kazimierz Gottfried wydając opinię o Wojewodzinie Annie, pisze: „Władając najdłużej ze wszystkich właścicieli Jarosławia, zespoliła Anna Ostrogska znacznie swe życie z dziejami miasta, wydała dla niego najwięcej praw, dekretów i przywilejów, wnikających niemal we wszystkie dziedziny życia miejskiego”. Dodajmy też, co o Annie mówi Krystyna Kieferling, historyk i autorka m.in. monografii o Księżnej: „Była bardzo rozważna i sprawiedliwa. Przestrzegała rajców przed nakładaniem na mieszczan zbyt dużych podatków, bo, jak sama napisała +każdemu musi coś zostać w jego skrzynce+. Anna Ostrogska była po prostu dobrym człowiekiem”.

Uzbrojeni w tę wiedzę, w kolejnych rozdziałach zajrzymy zatem do… Jarosławia Złotego Wieku.

MIASTO I PRZEDMIEŚCIA.

#JarosławZłotegoWieku

Na początku XVI w. Jarosław liczył około 1,5 tys. – 2 tys. mieszkańców, w połowie wieku było to 2,5 tys., pod koniec około 3 tys. Wiek XVII to dalszy wzrost, nieco mniej intensywny, ale należy brać pod uwagę to, że wielu jarosławian marło z powodu zaraz i epidemii. Było to jednak w dalszym ciągu ponad 3 tys. ludzi. Znaczny spadek (do około 2 tys.) to dopiero druga połowa XVII w., z powodu wojen trapiących całą Rzeczpospolitą. Te liczby plasowały Jarosław, jako miasto średniej wielkości (około 11% wszystkich miast w Koronie), a na Rusi Czerwonej było jednym z 7 centrów miejskich. Warto też wspomnieć, że rozwój miasta, to także rozwój jego przedmieść, posiadłości kościelnych i zakonnych, dworów szlacheckich, które administracyjnie nie były częścią Jarosławia. Dziś powiedzieliśmy, że razem tworzyły swoistą aglomerację.

Jak rozciągał się Jarosław w tej epoce? Jego granice wyznaczały mury z trzema bramami, tj. Sandomierską (Pełkińska), Krakowską i Przemyską (Lwowską), okalające miasto wzdłuż obecnych ulic: Lubelskiej, Bramy Pełkińskiej, Podzamcze, Zamkowej, Tarnowskiego i Placu Mickiewicza. W 1610 r., Anna Ostrogska wydała zarządzenie o „inkorporacji do miasta […] miasteczka nowego”, które przez długi jeszcze okres nazywane było nową kolonią, założonego przez Zofię ze Sprowy czterdzieści lat wcześniej, w miejsce terenów zamkowych. Działo się tak głównie ze względu na szczupłość miejsca dla kupców podczas jarmarków.

A jeśli mowa o przedmieściach, były to: Krakowskie (zwane Wolą, od przyznawanych „wolnizn” podatkowych), gdzie dominowały domy postojowe dla kupców handlujących podczas jarmarków oraz dwory; Ruskie (od strony Sandomierza), gdzie zlokalizowany był port rzeczny, spichlerze, a otaczające go łąki wykorzystywano do handlu wołami i końmi; Przygrodzie (od strony Przemyśla) z licznymi blichami/blechami do bielenia płótna; niewielkie Garbarze, które swoją nazwę wzięło od rzemieślników, wykonujących uciążliwą dla nosa i oka pracę garbowania skór. W ramach przedmieść przybywały nowe nazwy na oznaczenie ich poszczególnych części, takie jak Pasieka, Podzamcze, Kruhel-Uherce, Misztale, Zwierzyniec i inne.

Jak widzieli Jarosław Złotego Wieku przyjezdni? Martin Gruneweg, gdańszczanin, podróżnik i dominikanin, bywał w nim pod koniec XVI w. i na początku XVII. Jarosław w jego oczach, to miasto „całe z drewna zbudowane” z kilkoma wyjątkami, np. kolegiatą gotycką pw. Wszystkich Św. „która jest pięknym murowanym kościołem z wysoka wieżą”. Podróżnik dostrzegał wyjątkowość w „pięknym kosztownym” kościele jezuickim wraz z kolegium czy „pięknym, wielkim i prawdziwie pańskim” zamku właścicieli. Gruneweg podkreśla, ze miasto było brukowane, „co zwykle w drewnianych miastach jest rzadkością”. Już wówczas atrakcją, i to niemałą, były jarosławskie podziemia, o których wspomina autor podróżniczych Zapisków, a dzięki nim w czasie letnich jarmarków „w tym mieście można dostać najzimniejsze napitki”, co też było zaletą, odnotowaną jak widać przez bywałego obieżyświata.

POŻAR! DRAMAT I WYZWANIE.

#JarosławZłotegoWieku

Obraz Jarosławia początku XVII w. odmieniały pożary, a całkowicie Wielki Pożar z 1625 r. Zyskał on ponury rozgłos w całej Rzeczypospolitej, ze względu, że wybuchł w czasie jarmarku (z 24 na 25 sierpnia, na św. Bartłomieja), powodując gigantyczne straty i niemało ofiar śmiertelnych, bo około 300 osób. Straty finansowe obliczano na 10 milionów złotych polskich, co daje – wg szacunkowych porównań – co najmniej kilkaset milionów (czy nawet liczone już w miliardach) dzisiejszych złotych! Ruinie uległo całe drewniane miasto, jak również murowane kolegium jezuickie. Poważnie uszkodzony został kościół jezuicki pw. św. Jana. Ogień mocno nadwyrężył kolegiatę pw. Wszystkich Świętych (przepadły m.in. nagrobki wcześniejszych właścicieli Jarosławia). Spłonął ratusz z najdawniejszymi przywilejami i księgami miejskimi. Wydawałoby się: koniec szczęśliwego miasta…

I wtedy ukazał się w pełni charakter jego ówczesnej właścicielki, Anny Ostrogskiej. Regulując sposób odbudowy Jarosławia nakazała „ażeby porządkiem lepszym niż przedtem budynki stanowione były”. Z miasta drewnianego, obróconego w perz, uczyniła w krótkim okresie miasto murowane, jeszcze świetniejsze, niż do tej pory, oczywiście z pomocą i staraniem mieszczan oraz wsparciem Sejmu.

Rozwinęła się ożywiona działalność budowlana i artystyczna, powstało najwięcej zachowanych do dziś kamienic, z kamienicą Orsettich „ku pożytkowi i ozdobie” miasta wzniesioną. Większość z nich posiadała obszerne dziedzińce zwane wiatami, towary przechowywano w piwnicach i podziemnych korytarzach, często trzykondygnacyjnych, oraz „sklepach” na parterach i piętrach. Światło zapewniały tzw. świetliki do dziś górujące nad dachami kamienic. Wielkie Izby olśniewały swym pięknem. Były to tak wyraziste budowle, że w architekturze funkcjonuje termin kamienicy jarosławskiej

Po zniszczeniach z nocy św. Bartłomieja odbudowano również ratusz i budowle kościelne.

Anna Ostrogska zwolniła z opłat „na rzecz zamku” pogorzelców, zmniejszyła inne gospodarcze daniny, zapewniła wolny wyręb lasu ku celom budowlanym, zniszczone w ratuszu dokumenty zostały przez nią odtworzone w Kopiariuszu i co istotne, potwierdzone. Księżna Ostrogska ustanowiła „porządek ogniowy” ustalający zasady gaszenia pożarów!

Tu trzeba dodać, że w Jarosławiu funkcjonowały, od końca XVI w., wodociągi Wodę poprowadzono rurami, z dwóch odległych od siebie źródeł w Pawłosiowie, z folwarku jezuickiego do czterech miejsc, czyli do miasta, do kolegium jezuickiego, do klasztoru panien benedyktynek i do zamku. Na władzach miejskich spoczywał obowiązek konserwacji i rozbudowy wodociągu oraz trzymanie rurmistrza, który odpowiadał za prawidłową eksploatację instalacji.

PERŁA W KORONIE!

#JarosławZłotegoWieku

 „Najcelniejsze jarmarki i najsławniejsze w Europie po tych, jakie w Frankfurcie nad Menem bywać zwykły, Jarosław na Święto Wniebowzięcia miewa. Zwożą tam mnóstwo i rozmaite kupie z Włoch, Niemiec, Gdańska, Torunia, Królewca, Wilna, ze wszystkich miast Królestwa Polskiego, z sąsiednich Turek, Węgrów i Wołoszy”.

Tylko tyle, i aż tyle, jeśli chodzi o najkrótszy opis jarosławskich jarmarków. Najkrótszy, ale i oddający, tym czym były te zjazdy kupieckie, które postawiły Jarosław pośród głównych emporiów handlowych I Rzeczypospolitej. Chyba, że chcemy dyskutować w tej mierze z biskupem przemyskim Pawłem Piaseckim, który jest autorem tego zapisu, umieszczonego w „Kronice” z 1645 r.

I warto zwrócić uwagę, że mowa o „najcelniejszych” i „najsłynniejszych”, nie „największych”, bo często tak się mówi. I nie odbiera to chwały jarmarkom jarosławskim w żadnej mierze.

Ale i w zakresie twardych konkretów można znaleźć potwierdzenie znaczenia jarmarków jarosławskich. Król Zygmunt III Waza ustanawiając w 1600 r. jarmarki w Zamościu, stwierdził, że mają one korzystać z takich samych praw i przywilejów, jak jarmarki krakowskie, poznańskie, gdańskie, lubelskie i jarosławskie. Władysław IV Waza wybrał się z kilkudniową wizytą na jeden z takich jarmarków, zachęcony jego rozgłosem. Jarosław był naturalnym miejscem docelowym dla kupców obok m.in. Torunia, Lublina czy Gniezna. W drugiej połowie XVII stulecia ciągle ustanawiano w Polsce jarmarki na wzór jarosławskich.

Historia jarosławskich jarmarków wiąże się z położeniem miasta na skrzyżowaniu traktów handlowych o znaczeniu nie tylko lokalnym czy regionalnym, ale i europejskim.

Mowa przede wszystkim o szlaku ruskim, którym pędzono woły z Podola i Mołdawii przez Ruś Czerwoną i Małopolskę na Śląsk. Wiódł ze Lwowa do Krakowa, przez Sandomierz, a jedna z jego odnóg prowadziła do Jarosławia. Była też trasa “alternatywna” ze Lwowa do Krakowa, tym razem przez Jarosław i Ropczyce

Duże znaczenie miał również trakt lwowsko toruński (przez Jarosław, Sandomierz, Radom, Łęczycę). Drogi handlowe łączyły miasto z Lublinem, jak również z Węgrami i południem Europy.

Nie można zapominać o szlaku wodnym Sanem i Wisłą do Gdańska, a w Jarosławiu funkcjonował port rzeczny.

W handlu międzynarodowym Jarosław funkcjonował dzięki ożywionym kontaktom kupieckim ze Lwowem (Wschód i Południe po Ural, Persję i Indie), Krakowem (kontakty z Europą Zachodnią, głównie państwami niemieckimi), Lublinem (przepustka do Wielkiego Księstwa Litewskiego i Moskwy) i Gdańskiem, który umożliwiał handel z „krajami zamorskimi”.

Doskonałe położenie Jarosławia było wzmacniane staraniami jego właścicieli o przywileje handlowe nadawane przez królów Rzeczypospolitej. Wśród najważniejszych warto wspomnieć o wielokrotnie potwierdzanym zakazie omijania Jarosławia przez kupców bocznymi drogami (od czasów Władysława Warneńczyka).

Innym ważnym przywilejem było prawo do… organizowania samych jarmarków! Od połowy XVI w. Jarosław mógł ich organizować cztery w roku: noworoczny, „śródpostny”, jesienny (na św. Andrzeja) i najważniejszy, czyli letni, od dnia Wniebowzięcia NMP, czyli 15 sierpnia.

Ten ostatni z wymienionych wyżej rozsławiał i bogacił miasto już od XIV w. Każdy z nich mógł trwać po cztery tygodnie, choć zdarzało się, że były przeciągane, co wywoływało niezadowolenie w innych, pobliskich lub dalszych miejscowościach. Podajmy, jako przykład Lublin, na podstawie zapisu z 1666 r., w którym to mieście „jarmark na Wniebowzięcie NMP teraz zaginął, dlatego że główniejszy na ten dzień święty odprawuje się w mieście Jarosławiu”.

Do Jarosławia ściągali na dni jarmarczne: Niemcy, Ślązacy, Rosjanie, Turcy (z tej okazji były formowane co roku karawany), Grecy, Persowie, Ormianie, Mołdawianie, Węgrzy, Czesi. Bywali także: Duńczycy, Fryzowie, Francuzi, Szwedzi, Norwegowie, Włosi, Hiszpanie, Anglicy, Portugalczycy i Arabowie…

Tym, czym Gdańsk był dla Rzeczypospolitej w handlu zbożem, tym Jarosław w handlu wołami. To właśnie te zwierzęta, obok koni były głównym towarem, który przynosił sławę i bogactwo miastu. Oblicza się, że jarosławskie targi obejmowały ponad 50% ogólnej liczby wołów kierowanych na jarmarki na ziemiach polskich! W 1634 „pędzono ponad czterdzieści tysięcy wołów na sprzedaż i koni połowę tej liczby”, piętnaście lat później mowa była o „30 000 sztukach bydła, koni 6 lub 7 tysięcy”.

Na jarmarkach jarosławskich w dużej ilości handlowano skórami i futrami. W 1654 r. kupiec z Moskwy przywiózł 1500 soroków popielnic, 700 soroków kun, 300 soroków soboli (gdzie sorok to określenie worka, w którym pakowano 40 sztuk), a do tego 9 tys. skór lisów i 3,5 tys. „czarnych kozków”, łącznie ponad 100 tys. sztuk!

W Jarosławiu handlowano także suknem z całego, bez mała, świata, płótnem, jedwabiem, tkaninami wschodnimi. Miasto słynęło, jako rynek żywności takiej jak mięso, tłuszcze, nabiał, warzywa, owoce. Wieziony to następnie do Krakowa, Warszawy (gdzie trafiały m.in. na stół królewski), na Mazowsze i do Gdańska.

Wspomnijmy jeszcze w telegraficznym skrócie o handlu towarami, które trafiały w kolejnych etapach do całej Europy: winie, wosku, miodzie, saletrze, wyrobach żelaznych i metalowych. To również metale szlachetne i wyroby jubilerskie, ale i książki, kalendarze, karty do gry oraz papier. Była również taka „drobnica” jak szkło okienne, świece, grzebienie, lustra i wiele, wiele innych towarów.

W czasie jarmarków zawierano umowy (narzędziem negocjacyjnym były olśniewające i bogato wyposażone Wielkie Izby kamienic mieszczańskich), wystawiano skrypty dłużne czy rozliczano transakcje finansowe.

Centrum targowym Jarosławia był rynek. Tu stawiano „budy wielkie” dla znamienitych kupców i pomniejsze dla tych ze skromniejszą kiesą. Były także kramy przewoźne, wykorzystywano podcienia i sienie, handlowano „pod chmurką”. Towary przechowywano w wielokondygnacyjnych podziemiach. Miejsca brakowało, nie pomogło założenie „nowej kolonii” z placem targowym, dlatego od końca XVI w. funkcjonowało także targowisko na Przedmieściu Krakowskim, obok bramy wjazdowej do miasta. Bywało i tak, że zakazano odbudowy spalonego domu, by powiększyć przestrzeń do handlu. Pastwiska wokół Pełkiń i nad Sanem wykorzystywano do handlu wołami i końmi.

Trudno było również zdobyć kwatery podczas jarmarków. Zamożni kupcy (jak Orsetti i Attavanti) kupowali całe kamienice, wiedząc, że i tak będą zyskiwać na jarosławskim handlu. Za wynajęcie izby w kamienicy na czas jarmarku (cztery tygodnie) potrafiono zapłacić tyle, ile wynosił całoroczny czynsz z kamienicy pisarskiej we Lwowie. Inni korzystali z licznych w mieście i na przedmieściach domów zajezdnych, szynków i karczm, także w okolicznych miejscowościach. Byli nawet tłumacze egzotycznych języków, w tym perskiego, wcale często w Jarosławiu używanego.

Nad bezpieczeństwem ludzi i towarów oraz porządkiem w mieście czuwała straż powoływana spośród chłopów z podjarosławskich miejscowości. Działał sąd jarmarczny, zwłaszcza, że występków i oszustw nie brakowało. W muzeum można do tej pory oglądać oryginalne miecze katowskie i okowy z epoki. Nie wiedzieć czemu jarmark jarosławski cieszył się wielkim zainteresowaniem pośród złodziei z Krakowa, Lublina a nawet Poznania. Anna Ostrogska ostrzegała władze miejskie przed „odprawowaniem w mieście, ani na przedmieściach żadnych faryn”. Faryna była grą hazardową podobną do gry w „trzy kubki”… Dbano o pilnowanie miar i wag „aby sprawiedliwość każdemu pokazana była”.

Ciekawostką są oskarżenia o kradzież… psów (co wiemy z ksiąg sądowych z epoki)! Kupcy ormiańscy wierząc, że to najlepsze zabezpieczenie, do obroży tych zwierząt mocowali sakiewki z pieniędzmi i kosztownościami. To miało ostudzić zapał ewentualnych rabusiów. Niestety bywało tak, że z owymi sakiewkami kradziono i psy… Jeden z nich został nawet uprowadzony aż do Lwowa.

Jak wielu mieszkańców Jarosławia parało się kupiectwem? Czy było ich około 20, tych wielkich? Do tej ilości przychyla się m.in. Józef Kus. I nie było to wcale mało, w Warszawie na przełomie wieków XVI i XVII było ich bowiem 20-30. Do tego należy jeszcze doliczyć kupców średnich i drobnych; wg rejestrów celnych i spisów z jarmarków (m.in. ze Lwowa), ich liczba waha się od 76 do 34, w różnych okresach XVII w.

Kupcy jarosławscy, choć głównie zaangażowani w pośrednictwie handlowym i obsłudze jarmarków, bywali także na jarmarkach lubelskich, lwowskich, krakowskich, poznańskich i innych. Często jeździli do Gdańska. Nie stworzyli wszakże żadnej organizacji zawodowej, rodzaju cechu czy bractwa, tak jak np. działająca od początku XVII w. konfraternia wodna, składająca się z szyprów, sterników i flisaków, związanych z handlem spławnym.

Jarmarki odbywały się co roku. Były jednak i takie lata, kiedy ich nie było, albo w ich trakcie dochodziło do wielkich tragedii. Mowa o epidemii dżumy, którą przywieźli kupcy tureccy w 1622 r. czy pożarze w 1625 r. Kolejna zaraza zdziesiątkowała miasto i uczestników jarmarku w 1640 r. Podobnie było podczas wojen, tak jak w 1656 r., gdy po najeździe szwedzkim, „jarmarki nie odbywały się przez dwa lata”. Mała frekwencja to także czas powstania Chmielnickiego, czy „trwogi” wywołanej obawą wojny z Turcją w 1673 r.

Nie załamały jednak te wydarzenia handlu w Jarosławiu, dopiero pod koniec wieku XVII pojawiają się opinie, że „na jarmarki jarosławskie jeżdżą tylko okoliczni kupcy, podczas gdy dalszym już się to nie opłaca”. Jak pisze Kazimierz Gottfried „mimo wielu przeciwności losu Jarosław wykazywał jednak dużą żywotność gospodarczą” i za ostateczny upadek znaczenia i w ogóle samych jarmarków można uznać dopiero połowę wieku XVIII, gdy w 1743 r. władze miejskie donosiły właścicielom Jarosławia, że „ani jarmarków, ani kupców obcych już na miejscowym targowisku nie ma”…

O MIEŚCIE WIELU NACJI I KULTUR.

#JarosławZłotegoWieku

W Jarosławiu Złotego Wieku liczyły się głównie dwie nacje – polska i rusińska. Miasto było ważne również dla Żydów, choćby tylko z tego powodu, że to tutaj od początku XVII w. odbywały się obrady żydowskiego Sejmu Czterech Ziem.

Rusini do XVII w. koncentrowali się głównie na Przedmieściu Ruskim oraz u stóp dawnego „grodziska”, czyli tam, gdzie dziś stoi jarosławska kolegiata. Symbolicznie otwarciem na ich świat były Hawryłowe Wrota, pozostałość po średniowiecznych obwarowaniach, zastąpionych fortyfikacjami wzniesionymi przez Jarosławskich i bramą Pełkińską (Sandomierską, Ruską).

Swoją najstarszą, uchwytną historycznie cerkiew Rusini mieli na tzw. grodzisku (świątynia została rozebrana w ramach wznoszenia kolegium jezuickiego i przeniesiona na Garbarze). Istniała także cerkiew na Przedmieściu Ruskim „od niepamiętnych czasów”, jak pisze ks. Jakub Makara dodając: „najpierw drewniana potem murowana pod wezwaniem Wniebowzięcia (faktycznie „Zaśnięcia – Uspenna” – przyp. red.) NMP” Prezbiterium z tej murowanej cerkwi stoi po dziś dzień przy ul. Kraszewskiego, zlikwidowano natomiast towarzyszący cmentarz.

I jeszcze raz ks. Makara o kolejnej (?) cerkwi w Jarosławiu: „Cerkiew ta stanęła przy ul. Ruskiej (dzisiaj Spytka) i jest wzmiankowana w r. 1643 pod nazwą cerkwi św. Spasa (Zbawiciela) (…) Nie można bliżej określić czasu budowy i trwania tej cerkwi (…) dość, że i ona nie zadowoliła bractwa cerkiewnego, bo już w r. 1675 zdołało ono uzyskać od Stanisława Koniecpolskiego pozwolenie na budowę nowej cerkwi przy ul. Zamkowej, obecnie Sobieskiego (wówczas do budowy nie doszło – przyp. red). Królowa Maria Kazimiera pismem z daty Jarosław 9 listop. 1688 r. podarowała Rusinom miejsce na budowę nowej cerkwi”.

Drewnianą świątynię pw. Objawienia Trójcy Przenajświętszej wzniesiono w okolicy ul. Zamkowej pod koniec XVII w. Z tej cerkwi pochodzi m.in. dzwon, który można oglądać w jarosławskim muzeum. Nowa cerkiew powstała ostatecznie w połowie XVIII w., dzięki bogatemu kupcowi, wójtowi i burmistrzowi miasta, Eliaszowi Wapińskiemu i jego żonie, Pelagii z Onyszkiewiczów. Do tej świątyni, przeniesiono uroczyście cudowną ikonę „Brama Miłosierdzia” z cerkwi pw. Zaśnięcia NMP, słynącą z cudów i najważniejszą dla grekokatolików w Polsce. I tu znajduje się także i dziś.

Rusini trudnili się głównie rolnictwem i drobnym rzemiosłem. Brak o nich wzmianek, jako urzędnikach miejskich. Ich napływ do samego miasta był ograniczony. Choć innej konfesji niż łacińscy katolicy, to jednak nie dotyczyły ich zapisy aktów właścicieli Jarosławia, skierowanych przeciwko innowiercom. Sama Anna Ostrogska tłumaczyła to tym, że „błąd swoy uznawszy do iednosci świętey się nakłonią”. A przypomnijmy, że księżna wyszła za prawosławnego Aleksandra Ostrogskiego, a ich synowie, zgodnie z umową, byli wychowywani w prawosławiu (po wczesnej śmierci Aleksandra, Anna czyniła wszystko, by ich „nawrócić”, co jej się udało ostatecznie po śmierci teścia, księcia Konstantego).

Wpływ Rusinów na obraz Jarosławia zwiększa się od końca XVII w. Jest to związane z przejściem jarosławskiej parafii prawosławnej (dyzunici) na grekokatolicyzm. Między innymi to zdecydowało o postanowieniu Marii Kazimiery w sprawie nowej cerkwi w miejscu zrujnowanego już zamku. Co więcej od tego samego czasu, tj. powstania parafii unickiej, rozpoczął się proces wyboru Rusinów na stanowiska miejskie, co zostało oficjalnie stwierdzone przez sąd delegatów właścicieli Jarosławia wobec przedstawicieli cechów i urzędu miejskiego. Sprawami cerkiewnymi kierowało m.in. bractwo św. Onufrego. Funkcjonowały również szkółka cerkiewna i szpital dla ubogich.

Pierwsza wzmianka o jarosławskich Żydach pochodzi z połowy XV w. Jak opisuje ich Martin Gruneweg „wzorem współwyznawców z niektórych miast nosili kapelusze na jedno ucho”.

To w Jarosławiu (naprzemiennie z Lublinem), od początku XVII w. odbywały się sejmy żydowskie Waad (Wad arba aracot), czyli Sejm Czterech Ziem – Wielkopolski, Małopolski, Rusi Czerwonej i Wołynia. Sejm ten funkcjonował do połowy XVIII w. Zacytujmy tu Mojżesza Steinberga: “(…) przez to, że sejm ten odbywał swoje obrady także i w Jarosławiu, uczynił on z naszego miasta cenną perłę w koronie żydowskich gmin w Polsce i skierował uwagę całego ówczesnego świata żydowskiego na Jarosław, gdyż w czasie obrad miasto nasze było duchowym centrum Żydów oraz wyrocznią w sprawach religijnych, ustrojowych i wychowawczych”.

Oficjalnie Żydzi w Jarosławiu mogli mieć tylko jeden/dwa domy, które stały w małym, miejscowym getcie przy ul. Koziej/Żydowskiej (obecnie ul. Opolska). Teoretycznie ów nakaz obowiązywał od drugiej połowy XVI w. aż do rozbiorów, jednak już na początku XVIII w., w Jarosławiu notowano około 100 rodzin żydowskich, a ich liczba wzrastała. Kazimierz Gottfried stwierdza, że: „tych postanowień (dekret „de non tolerandis Judaeis” i inne regulacje właścicieli miasta wobec innowierców – przyp. red.) Żydzi jarosławscy nigdy nie brali poważnie. Wiedzieli, że dziedzice jarosławscy nie żywią zbytniej niechęci do synów Izraela, dzierżawiąc im tradycyjnie myta, cła, propinację i czyniąc poborcami podatków krajowych”. Józef Kus z kolei, wspominając te same dokumenty „de non tolerandis Iudaeis” mówi, że: „zdecydowanie zła była sytuacja Żydów w Jarosławiu”, nawet za pozytywnie do nich nastawionego Jana III Sobieskiego.

W Jarosławiu istniały bożnice (początkowo zapewne na Przedmieściu Ruskim), była szkoła żydowską, działały bractwa. Według zestawienia ludności z końcówki XVII w. Żydzi posiadali oficjalnie trzy kamienice, cztery domy, cztery wolne place, wszystkie prawie przy ul. Koziej/Żydowskiej. Tu też mieszkał pierwszy rabin jarosławski Jeszaja. W połowie XVIII w. powstała samodzielna gmina żydowska (kahał). W 1700 r. Waad wyraził swoją zgodę na założenie cmentarza w Jarosławiu. U schyłku XVIII w. Jarosław stał się ważnym ośrodkiem wiedzy talmudycznej, z takimi „uczonymi w piśmie” jak Jakub Ornstein i Szymon Maryles.

W dziejach Jarosławia zdarzały się tumulty (rozruchy) antyżydowskie, w czym przodowali żacy szkolni; jak można przeczytać w opisach z epoki „w Jarosławiu studentów nie mało, nie jedźmy tam, by nam co się nie stało”. Kiedy w 1712 r. pospólstwo niepokoiło Żydów, najbardziej agresywni byli studenci z kolegium miejskiego; sprawa oparła się o władze, które starszych uczniów usunęły ze szkoły, młodszych ukarano chłostą. Dla spokoju opłacało się tychże studentów tzw. kozubalcem, czyli datkami pieniężnymi. Bywały również spory pomiędzy kupcami, tak jak w 1646 r. kiedy handlarze szkoccy, pokłócili się z kupcami żydowskimi, a efektem była zniszczona szkoła żydowska.

Z powodu licznych zatargów chrześcijan z Żydami, królowa Marysieńka wyznaczyła komisję na czele z biskupem przemyskim Stanisławem Zbąskim. Należy wspomnieć, że w 1706 r., podczas panującej w mieście zarazy, doszło do spalenia bożnicy, rabunku mienia, śmierć poniósł jeden Żyd. Był proces o „mord rytualny”, zakończony karą śmierci dla kilku Żydów, co wydarzyło się pod koniec I poł. XVIII w. (za „bluźnierstwa” karano wówczas zresztą nie tylko innowierców). Jak podkreśla K. Gottfried w tej mierze uspokoiło się w drugiej połowie XVIII w.

Inne nacje, choć ważne dla rozwoju miasta, były w Jarosławiu mniej liczne. Żyli tu przybysze narodowości włoskiej czy niemieckiej (którzy to zamieszkiwali przeważnie ul. Niemiecką, później nazwaną Krakowską, dziś Grodzką). Większość z nich dość szybko się polonizowała. Ormianie byli związani z Jarosławiem głównie poprzez jarmarki. Handlowało ich tu bardzo wielu, osiadłych w Rzeczypospolitej, jak również przybywających z Persji. Dla niektórych Jarosław stał się domem, choć trudno określić dla jak wielu. Nie należy zapominać o Szkotach. Ich najbardziej znanym przedstawicielem był Angielczyk Jan Metlant – wójt i burmistrz Jarosławia oraz sekretarz królewski. Po pobycie w mieście, na początku XVIII w. księcia Franciszka II Rakoczego, chwilowego współwłaściciela Jarosławia, na pewien czas powstała swoista kolonia węgierska. Węgrzy już wkrótce w większości wrócili do siebie, jakaś ich część pozostała jednak w mieście.

KRÓLOWIE I KRÓLOWA.

#JarosławZłotegoWieku

Plan Jarosławia z połowy XVIII w. (Archiwum Narodowe w Krakowie).

Anna Alojza Chodkiewiczowa zapisała się w dziejach miasta głównie jako patronka spraw kościelnych i duchowych, szczególnie dbając o jezuitów. Było nawet tak, że podczas obrad Sejmu zgłoszono wniosek o unieważnienie wszystkich zapisów Chodkiewiczowej na ich rzecz (nie zrealizowano go).

Tak jak matka, Anna Alojza z szacunkiem odnosiła się do poddanych, napominała swych zarządców o sprawiedliwe nakładanie powinności, bez dokładania nowych. W testamencie zdecydowała, by w przypadku ziemi jarosławskiej, miały być darowane poddanym „wszystkie podatki i powinności rok podle roku aż do trzech lat”.

Kolejna z wielkich Kobiet Jarosławia to Marysieńka, wdowa po Janie Zamoyskim „Sobiepanie”, ożeniona z Janem Sobieskim, drugim „królewskim” właścicielem miasta (po Michale Korybucie Wiśniowieckim). Pisząc zatem o Marysieńce, w perspektywie Jarosławia, mówimy także: Jan III.

Sobiescy, którzy zapisali się w świadomości jarosławian jako monarchowie dbający o bezpieczeństwo i dostatek miasta, umieli wykorzystać jego główne atuty, tj.:

*jarmarki o międzynarodowym zasięgu,

*położenie nad spławnym Sanem,

*kulturotwórczą działalność kolegium jezuickiego o znaczeniu ponadregionalnym.

Wzmacnianiu pozycji Jarosławia, a tym samym budżetu jego właścicieli, służyły przeróżne przywileje. Warto wspomnieć o:

*zwolnieniu miasta od „stacyj, stanowisk, popasów, noclegów, odpoczynków, chlebów pobocznych i innych uciążliwości wojskowych”,

*zakazu sprzedaży obcym kupcom poza jarmarkami,

*przywileju na swobodne przemieszczanie się kupców greckich we Lwowie i udawanie się na jarmarki do Jarosławia.

Korzystając z portu nad Sanem Sobiescy uczynili z Jarosławiu centrum wywozowe ze swoich dóbr na Rusi Czerwonej (m.in. zboża do Gdańska). Były to decyzje odnawiające znaczenie Jarosławia, po niesprzyjającej połowie XVII w., jako centrum handlu i było przyczynkiem do ożywienia gospodarczego.

Krystyna Kieferling potwierdza, że w drugiej połowie Jarosław był ciągle znacznym ośrodkiem rzemieślniczym: “Według rejestru poborowego z 1658 roku w mieście było co najmniej 106. warsztatów rzemieślniczych o 25. specjalnościach. W 1678 roku, na prośbę krawców jarosławskich, Sobieska potwierdziła kopie ich przywilejów, ponieważ oryginały zniszczyły się podczas pożaru, a roku 1698 odnowiła przywilej cechu rzeźniczego”.

Jarosław był także znanym w Polsce ośrodkiem pielgrzymkowym, głównie za sprawą cudownej Piety w kościele NMP „w polu”.

Po stratach wojennych z połowy wieku XVII miasto podnosiło się, w tym także pod względem ilości mieszkańców. Obrazuje to poniższa statystyka:

*W 1636 r. Jarosław posiadał m.in.: 326 domów, ratusz, 6 dworów szlacheckich, 8 świątyń, 2 klasztory.

*W roku 1681 było m.in.: 550 domów, ratusz, 8 dworów, a także 8 świątyń i 4 klasztory.

W drugiej połowie XVII w. z krajobrazu miasta zniknęły za to bezpowrotnie obydwa zamki (rezydencjonalny i nad Sanem), które zdobiły miasto relatywnie niewiele lat wcześniej.

Pod koniec tego wieku Jarosław otrzymał również swoją ordynację, która regulowała wszystkie sfery miejskiego życia, zwaną “Porządkiem miasta”. Choć tekst nie zachował się, wiadomo o nim z innych źródeł. Był wspólnym dokumentem współwłaścicieli miasta – Sobieskich i Lubomirskich. Pisano tam o podatkach i finansach miejskich, archiwum, gospodarce miejskiej, obronie przeciwpożarowej, a i dla spraw obronności miasta znalazło się miejsce. Przypominano, że “cekhauz na to ufundowany, ale nie dla krów by w nim stawały”. Nieco kuriozalnie, ale zapewne prawdziwie, brzmi zapis, że mieszczanie mieli obowiązek pilnować świń, by nie niszczyły wałów miejskich, a także jak najszybciej odkupić zaginioną armatę (!), co również odzwierciedlono w “Porządku”.

Ale Sobiescy i Jarosław to nie tylko gospodarka, pieniądze i sprawy obronności (w końcu mówimy o Janie III). Dużo uwagi zajmują w dziedzictwie Jarosławia ich rezydencje. Te które były i te, których… nie było.

W tym pierwszym przypadku mowa oczywiście o pałacu w Wysocku i noclegach Marysieńki w klasztorze sióstr benedyktynek czy w folwarku jezuickim na Głębokiej. W drugim o „kamienicy Marysieńki” i niezrealizowanym pomyśle, by na przedmieściu Głębockim wybudować rezydencję, podobną pałacowi w Wilanowie.

A kamienica Marysieńki? Zacytujmy Józefa Kusa: „Wiadomo, iż kamienica ta po bezpotomnej śmierci właściciela Olbrachta Rubinowskiego przypadła prawem kaduka Janowi Zamoyskiemu, który w 1653 r. polecił ją sprzedać. Czy to nastąpiło, źródła nie mówią” A jak wiadomo, wdową (i spadkobierczynią) po Janie Zamoyskim była Marysieńka, jeśli zaś kamienicę sprzedano jeszcze za życia Jana…

Z końcem wieku siedemnastego miasto było już prawie całkowicie ceglane. Znacznie rozbudowały się przedmieścia. Do istniejących doszły kolejne lub nowe ich zakątki, m.in.: Tarnawiec, Zasanie, Głęboka (Głębockie, Głembockie), Franciszkańskie, Podgórze, Kopiec, Lasoty.

Ten obraz odmienia się przed połową kolejnego stulecia. Skarżono się na niszczejące budynki miejskie, puste place, nadmierne obciążenia podatkowe. Coraz większej ruinie ulegały miejskie fortyfikacje, brakowało ich stałych napraw, nie sprzyjała ich trwaniu zmiana sztuki wojennej. Z drugiej strony, część budynków naprawiano „pańskim kosztem”, powstały bruki kamienne. Po dwóch dekadach XVIII w. ludność Jarosławia (wraz z przedmieściami) liczyła około 4,5 tys. osób.

“DOMY NAJPIERWSZE, MIASTO OKAZAŁE, GMACHY POWAŻNE, ŚWIĄTYNIE WSPANIAŁE…”. KONIEC ZŁOTEGO WIEKU W JAROSŁAWIU?

#JarosławZłotegoWieku

Plan “szwedzki” Jarosławia z 1704 r.

Od końca XVII w. Maria Kazimiera Sobieska, królowa Marysieńka, wdowa po Janie III, rezydowała we Włoszech, zwąc się m.in. markizą jarosławską. Jej jarosławskimi dobrami zarządzała współwłaścicielka miasta, Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska.

Ostatecznie jednak Sobieska zdecydowała się sprzedać swoją część Jarosławia, za pośrednictwem Elżbiety Sieniawskiej, księciu Franciszkowi II Rakoczemu. Po upadku powstania antyhabsurskiego na Węgrzech, przybył on w otoczeniu 3 tysięcy towarzyszy do grodu nad Sanem. Bawił tutaj kilka miesięcy, następnie wyruszył Sanem do Gdańska, potem do Francji i Turcji. Węgrzy zaś w większości wrócili do siebie, niemniej jakaś ich część pozostała w Jarosławiu.

Elżbieta Sieniawska miała olbrzymie ambicje polityczne, była “rządzichą” na całą Europę, jak o niej pisano, ale była także mecenasem sztuki. To ona wysłała do Jarosławia Giuseppe Rossiego, znanego z fresków w pałacu w Wilanowie, który w Jarosławiu wykonał piękną polichromię w nawie głównej i pod emporą organową w kościele “w polu”, wówczas jeszcze jezuickim.

Udział w dekoracji tej świątyni brał również biskup przemyski, a wcześniej proboszcz jarosławski, Aleksander Antoni Fredro. I to dzięki niemu powstały polichromie Adama Swacha, tak ważne dla historyków nie tylko Jarosławia, ale też Lwowa i Torunia (gdzie uciekali zakonnicy z Pietą z powodu wojen, które docierały do Jarosławia). Panorama Jarosławia, a także wspomnianych miast i Sandomierza, galeria portretów, w tym właścicielek i współwłaścicielek miasta, pozostaje dziedzictwem o znaczeniu ogólnopolskim.

W perspektywie początku XVIII w. wspomnieć należy koniecznie o nowym założeniu kościelno klasztornym, które pojawiło się w krajobrazie Jarosławia dzięki fundacji jarosławskiego mieszczanina Antoniego Kwolka, wraz z żoną Anną, i łowczego kijowskiego Franciszka Zawadzkiego, którego wspierała małżonka Eufrozyna. Stało się tak, gdy osiedlili się tu franciszkanie-reformaci, o których sprowadzanie starania trwały dłuższy czas. Dzięki temu powstała jednonawowa świątynia z siedmioma ołtarzami, pw. Trójcy Przenajświętszej, kolejny wyjątkowy zabytek Jarosławia.

A wiek XVIII to również twórczość sławnego Tomasza Huttera, notabene właściciela kamienicy Orsettich. To spod jego ręki wyszły m.in. posągi świętych jezuickich, które ozdobiły mur dzisiejszej kolegiaty. Dla kultury Jarosławia pierwsze dekady tego wieku na pewno nie był okresem straconym.

Właściciele Jarosławia w tamtym okresie angażowali się nie tylko w powstanie węgierskie, ale brali czynny udział w rywalizacji między Sasami a Leszczyńskim o koronę Polski. Sieniawska marzyła o rozbudowie potęgi swojego rodu. Z Lubomirskimi popierali Sasów i w związku z tym nawiązali współpracę z Rosją. Polska zaangażowała się w niszczącą wojnę północną (1701-1721).

Szwedzi do Jarosławia wkraczali 3-krotnie. Zniszczyli w jakiejś mierze zabudowę, wywieźli ogromne łupy, ale przede wszystkim nałożyli kontrybucję na miasto. To był trudny okres dla Jarosławia, bo za wojskami szwedzkimi szły wojska polsko-saskie. Wszyscy kradli i grabili, a wojsko przywlekło dodatkowo zarazę.

W tym morzu nieszczęść były pewne pozytywy – kartografowie szwedzcy narysowali pierwszy plan Jarosławia. Jest on nazywany „planem szwedzkim” i datowany na rok 1704. Schematyczny, ale zawiera wszystkie ważne cechy planu kartograficznego: system drożny i zwarte miasto w otoczeniu murów miejskich.

Elżbieta wykorzystała sytuację polityczną do dodania splendoru domowi Sieniawskich, ale i miastu. 2 czerwca 1711 r. odbył się w Jarosławiu zjazd monarchów: Augusta II Mocnego, króla Rzeczypospolitej i Piotra I, cara Rosji, z udziałem księcia Franciszka II Rakoczego. Obradowała Rada Senatu, a ze względu na zarazę w Lublinie, w mieście swoje rady czynił również Trybunał Koronny. Józef Kus mówi o kilkudniowej stolicy Rzeczypospolitej…

Sieniawska postanowiła wykorzystać pobyt koronowanych głów w Jarosławiu także do stricte osobistego celu i urządziła chrzciny swej jedynej córki, Marii Zofii. Ojcami chrzestnymi byli Piotr I, August Mocny i Rakoczy. Ale Elżbieta pomyślała też o czymś jeszcze. Urodził się wówczas syn bogatych mieszczan jarosławskich, Jana Gruszewicza i Aldony Marianny – Kazimierz Bartłomiej i również u nich urządzono królewskie chrzciny!

Jakim był Jarosław pierwszej połowy XVIII wieku? W 1739 r. August Czartoryski napisał pismo interwencyjne do biskupa przemyskiego pisząc, że miasto niegdyś sławne osiadłością kupców, hojne dla kościołów, teraz uszkodzeniami i “nagością” się charakteryzuje. Kilka lat później przyjeżdża do Jarosławia arcybiskup lwowski, a potem arcybiskup gnieźnieński, Władysław Łubieński i pisze z kolei, że miasto piękne, murowane, zdobne domami i manufakturami…

Podsumowaniem tej odsłony cyklu niech będą słowa biskupa Ignacego Krasickiego o Jarosławiu (Podróż z Warszawy. Do xięcia Stanisława Poniatowskiego):

„Sławny Panami, w których ręku bywał,

Tam dziedzic z Sprowy zacny odpoczywał;

Tam, które ciągle potomność pamięta,

Miały siedlisko Ostrogskie Xiążęta;

W buncie niewinnych co szukał pomocy,

Tam przytulenie chciał znaleźć Rakocy;

Z czasem, i zwykłą czasowi odmianą,

Brały w dziedzictwo ziemię pożądaną

Domy najpierwsze, miasto okazałe,

Gmachy poważne, świątynie wspaniałe,

Ale czas zwykłe zdziałał alternaty

W świątnicy nauk dziś stoją warstaty.”

NIEDOSZŁA STOLICA CZY NIEPOZORNE MIASTECZKO?

#NowyJarosław

Plan Jarosławia z 1777 r.

W maju 1772 r. Jarosław znalazł się w granicach monarchii habsburskiej, a jego mieszkańcy zostali poddanymi cesarza Austrii. Stało się tak w wyniku I rozbioru, zatem przypadku miasta i ziemi jarosławskiej zabory trwały 146 lat!

Początkowo nie do końca zdawano sobie sprawę z doniosłości tego wydarzenia. Nie odnotowano go nawet w kronice jarosławskich franciszkanów-reformatów. Dopiero z czasem zabór nazywano w Jarosławiu mianem “rewolucji”. Tak to tłumaczy jarosławski historyk, Zofia Kostka-Bieńkowska: “Mieszkańcy zostali poddanymi cesarskimi zobowiązanymi do posługiwania się językiem niemieckim w szkołach, urzędach i wojsku, oraz respektowania systemu prawnego, ekonomicznego i społecznego zaborcy. Co więcej wszystkie wyższe stanowiska objęli Austriacy, rzadziej Czesi”.

Wraz z nastaniem austriackich rządów do Jarosławia przybywali wspomniani Austriacy i Czesi, ale także Niemcy, Słowacy i Węgrzy. Związane to było również ze świadomą akcją kolonizacyjną prowadzoną przez Austriaków, a przybysze pochodzili z różnych krajów Rzeszy Niemieckiej. Jak można przeczytać w opracowaniach z epoki „ich synowie i wnuki zrodzeni i wychowani wśród naszego społeczeństwa, stali się pożytecznymi dziećmi kraju”.

Miasto z przedmieściami liczyło wtedy około 9 tys. mieszkańców, z czego około 75% chrześcijan – wyznań rzymskokatolickiego, greckokatolickiego, prawosławnego i protestantów, a reszta to byli Żydzi.

Jarosław wyróżniał się okazałą ilością murowanych budynków i brukami. Dla wielu było miastem, w kształtującej się Galicji, „najokazalszym” po Lwowie. Austriacy stawiali je w jednym rzędzie z Brodami, Tarnowem, Przemyślem, Zamościem i Krosnem. Niektórzy podróżnicy, tacy jak Francuz Baltazar Hacquet, uważali nawet, że Jarosław nadaje się bardziej niż Lwów na stolicę nowej krainy. Za tą opcją opowiadał się cesarz Józef II, który już w 1773 odwiedził Jarosław, wszystko jednak rozbiło się o pieniądze.

Niemal od samego początku zaszły duże zmiany w krajobrazie Jarosławia.

Największą stratą, dla wielu pasjonatów historii Jarosławia, było rozebranie na pocz. XIX w. kościoła kolegiackiego pw. Wszystkich Świętych, który stał na jarosławskim rynku jeszcze od średniowiecza. Rozbiórkę poprzedziła tragedia, kiedy podczas nabożeństwa fragment z wieży kościelnej przebił dach, zabijając 22 osoby, a posąg Michała Archanioła spadł na przykościelny cmentarz.

Po wcześniejszej kasacie zakonu jezuitów, w Jarosławiu skasowano również zakon benedyktynek (pod koniec XVIII w.), a budynki dawnego opactwa trafiły do użytkowania przez komisję wojskową.

Podobnie było w przypadku zabudowań pojezuickich. Tutaj jednak, choć początkowo Austriacy zamienili kościół pw. św. Jana na magazyny wojskowe, udało się go odkupić i przywrócić funkcje sakralne. Przyjął również rolę kościoła parafialnego, w miejsce rozebranego kościoła pw. Wszystkich Świętych. Po wielkim pożarze w drugiej połowie XIX w., rekonsekrowany pw. Bożego Ciała. Do chwili obecnej słynie z pięknych wnętrz, w tym wykonanych przez Leonarda Winterowskiego, nawiązującego wprost do jarosławskiego kolorytu (ukazanie najsławniejszych ówczesnych postaci miasta z burmistrzem Dietziusem na czele w polichromii “Adoracja MB Królowej Polski”). Budynki dawnego kolegium pozostawały we władaniu wojska przez cały okres zaborów.

Pod koniec XVIII w. zlikwidowano również jarosławskie zgromadzenie franciszkanów konwentualnych, co skutkowało rozebraniem siedemnastowiecznego kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i klasztoru, stojących przy ul. Franciszkańskiej.

W tym samym czasie zlikwidowano kościółek św. Zofii stojący na Przygrodziu od średniowiecza. Zlicytowano również kościół pw. św. Ducha (zakupiła go społeczność protestancka), budynek jednak przetrwał i po II wojnie światowej powrócił we władanie kościoła rzymskokatolickiego.

Zabroniono grzebania zmarłych w obrębie miejsc zamieszkania, co było powodem stworzenia, jeszcze pod koniec XVIII w. starego cmentarza (wówczas jeszcze poza miastem). Ponad sto lat później, na początku XX w., powstał zaś nowy cmentarz.

Zlikwidowano mury obronne, bramy miejskie oraz podcienia większości kamienic w rynku i przy ul. Grodzkiej. Również ratusz miejski zdegradowano do roli manufaktury rzemieślniczej.

W latach 60. XIX wieku uregulowano bieg Sanu, likwidując zakola i kopiąc sztuczne koryto. 20 lat później na rzece wybudowano nowoczesny most.

Największym zakładem produkcyjnym Jarosławia została Wojskowa Komisja Mundurowa, wykorzystująca do swojej działalności wiele z wymienionych wcześniej obiektów (pojezuickich, pobenedyktyńskich, ratusz).

Jarosław wpisywał się także w sieć dróg łączących różne części monarchii habsburskiej. Pierwsza lina kolejowa, łącząca Kraków ze Lwowem, dotarła do miasta na początku drugiej połowy XIX w. Kolejna linia kolejowa (Lwów-Sokal), przebiegająca przez Jarosław, to lata 80. tego wieku. To zwiastowało duże zmiany, co stało się już wkrótce.

Z GRODU ŚREDNIOWIECZNEGO POCZĄŁ SIĘ PRZEMIENIAĆ W NOWOCZESNE, RUCHLIWE MIASTO (ANDRZEJ WONDAŚ).

#NowyJarosław

Zbiory MJKO.

W 1845 r., na mocy przywileju cesarza Ferdynanda I, Jarosław przestał być miastem prywatnym, stając się „miastem królewskim i wolno-handlowym”. Ostatnim prywatnym właścicielem miasta był Konstanty Adam Czartoryski.

I to właśnie rozwój samorządu miejskiego był jedną z przyczyn ożywienia życia gospodarczego i kulturalno-społecznego. Szansą dla korzystnych zmian była również tzw. autonomia galicyjska, dzięki której można było zdziałać więcej na rzecz regionalnej czy nawet lokalnej społeczności, co czynili m.in. prominentni politycy Władysław i Kazimierz Badeni, z których ten drugi – urodzony w Surochowie – był nawet namiestnikiem Galicji i premierem rządu austriackiego pod koniec XIX w.

Impulsem na przyszłość było przyznanie Jarosławiowi statutu miasta garnizonowego z blisko 5 tysięczną obsadą (czwarty, co do wielkości w Galicji). Miasto zostało przyczółkiem mostowym twierdzy Przemyśl oraz zbiorowiskiem koszar i zabudowy wojskowej. Adaptowano w tym celu istniejące budynki (tak jak klasztory pobenedyktyński i pojezuicki), jak również budowano nowe, często przez prywatnych inwestorów. Powstawały w różnych częściach miasta m.in. przy ul. Poniatowskiego, Kościuszki, Bema, Piekarskiej. Koszary zdominowały przestrzeń miejską na przedmieściach Krakowskim i Głębockim.

W nowowytyczone granice administracyjne włączono dotychczasowe przedmieścia, co całkowicie odmieniło krajobraz urbanistyczno-architektoniczny miasta. Jarosław był podzielony na dzielnice: Śródmieście, Krakowskie, Głębokie i Leżajskie. Dodawano do nich kolejne: Garbarze i Misztale, Łazy Szwarzmanowskie, Górno- i Dolnoleżajskie. Na starych, przedmiejskich gruntach powstawały nowe osiedla mieszkaniowe, nazywane często od nazwisk właścicieli (Kuśnierzówka, Kowalówka, Weissówka) lub innych charakterystycznych cech (Chmielarnia, Papierówka).

Wiązało się to z nagłym przyrostem ludności, co powodowało wybudowanie w krótkim okresie, jak określa to Zofia Kostka-Bieńkowska, „nowego Jarosławia”. Oddajmy jej zatem głos:

„Powstał on w stosunkowo krótkim czasie, od lat 80. XIX w. po I wojnę światową, na dawnych przedmieściach, wzdłuż historycznego szlaku handlowego na linii wschód—zachód. To wtedy wybudowano efektywny, służący do dzisiaj system komunikacyjny, infrastrukturę komunalną, zakłady przemysłowe, kompleksy koszarowe, szkoły i budynki użyteczności publicznej oraz ciągi kamienic czynszowych (…) Władze miejskie, świadome wielkiej szansy, przed którą stoi Jarosław, popierały w tym zakresie politykę Wiednia”.

Dodajmy jeszcze opinię regionalisty i nauczyciela Andrzeja Wondasia, o tym, że w ostatniej ćwierci XIX w., Jarosław z cichego grodu średniowiecznego począł się przemieniać w nowoczesne ruchliwe miasto. Prawdziwym wizjonerem w tej mierze okazał się szczególnie burmistrz Adolf Dietzius ze swoimi współpracownikami (m.in. Władysław Jahl, Władysław Grabowski, Juliusz Strisower, Józef Rohm). Warto też wspomnieć wcześniejszych burmistrzów: Gustawa Adolfa Weissa i Karola Bartoszewskiego oraz komisarza Ferdynanda Pawlikowskiego.

Rozpoczęto olbrzymie inwestycje. Od infrastruktury komunalnej – urzędów, banków, szkół, hoteli, restauracji po domy mieszkalne. To także kanalizacja, nowe drogi, ulice, targowica, park i planty miejskie.

Powstała gazownia, instalacja oświetleniowa, rzeźnia, szpital i… urząd skarbowy. Wybudowano schody, łączące Śródmieście z dzielnicami Głęboką i Leżajską. Rozpoczęła swoją europejską karierę fabryka biszkoptów, pierników i cukrów Stanisława Gurgula, a w mierze sławnych jarosławskich słodkości warto też pamiętać o Ludomirze Czyńskim. To wtedy w krajobraz miasta wpisał się budynek wybudowany dla Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” projektu Teodora Talowskiego.

Zmiany te były prowadzone wg specjalnie opracowanego planu regulacyjnego, pod nadzorem komisji powołanej przez władze miejskie. W Jarosławiu tamtego czasu panował ożywiony ruch budowlany. To przyciągało inwestorów, ale i robotników. Rozwijał się wszechstronny rynek usług.

Symbolem przemian było zorganizowanie na początku XX w. Wystawy Przemysłowej i Rolniczej, w nowym parku miejskim. Specjalnie w tym celu wzniesiono pawilony i zabudowania. Wystawa okazała się ogromnym sukcesem ściągając licznych wystawców i zwiedzających. Nawiązywała, w nowoczesny sposób, do tradycji jarmarków jarosławskich.

Na początku XX w. miasto liczyło 23 tys. mieszkańców (siódme miejsce w Galicji) i miało opinię bogatego i zadbanego. Budżety miejskie były stabilne, władze miasta miały gotówkę, dzięki czemu budowano gmachy użyteczności publicznej, choć narzekano na burmistrza Dietziusa i oskarżano go o chciwość i zbytnie kunktatorstwo.

Do tego dochodziły monumentalne kamienice w nowym centrum miasta, wznoszone za prywatne pieniądze, przy głównych ulicach miasta. Zacytujmy jeszcze raz Zofię Kostkę-Bieńkowską:

„Jedna z nich, Krakowska, w 1910 r. przemianowana na Grunwaldzką, przejęła funkcję głównej ulicy nowego Jarosławia. Stała się jarosławskim miejsce spotkań i spacerów wzdłuż dekoracyjnych fasad wielkomiejskich kamienic, gmachów użyteczności publicznej i parterowych domów”.

Od 2 połowy XIX wieku do wybuchu II wojny Jarosław zamieszkiwany był głównie przez trzy nacje: polską, ruską i żydowską.

Około 1/4 mieszkańców Jarosławia było pochodzenia żydowskiego. Ta grupa społeczna miała wpływ na życie miasta, a ich przedstawiciele należeli do działających w mieście stowarzyszeń charytatywnych, ekonomicznych, czy kulturalnych. Lekarze żydowscy cieszyli się uznaniem bez względu na narodowość pacjentów.

Wśród prawdziwych osobistości miasta był dla przykładu Juliusz Strisower – wiceburmistrz Jarosławia, radny, członek Zarządu Miasta, przewodniczący gminy żydowskiej, współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, że tylko o tych jego funkcjach i stanowiskach zostanie wspomniane.

Jeśli chodzi o Rusinów i Polaków warto podkreślić, że spajała ich mocno religia. Jak opisuje to Krystyna Kieferling, łączyło to społeczeństwo i przyczyniało się do powstawania wspólnych więzi. W ważnych uroczystościach kościelnych czy to katolickich czy to unickich brali udział duchowni i wierni obu obrządków. Kazimierz Gottfried zauważa, że dopiero w początkach XX w. sprawa polsko-ruska (ukraińska) nabrała ostrości i rozluźniła się dotychczasowa łączność kulturalno-towarzyska Polaków i Rusinów. Tworzeniu się ukraińskiej tożsamości narodowej sprzyjało powstawanie licznych stowarzyszeń kulturalno-oświatowych.

Przedstawiciele różnych nacji wspólnie uczestniczyli w obchodach świąt państwowych, w różnych ważnych dla miasta ceremoniach czy w pogrzebach.

Ten obraz najlepiej uzupełnia zaangażowanie społeczne ówczesnych jarosławian. Kilkadziesiąt towarzystw, organizacji i stowarzyszeń, również oferujących zagospodarowanie wolnego czasu, takich jak Towarzystwo Kasynowe, Teatr Amatorski czy żydowski Jagd Verein. Dbano o popieranie oświaty, każda z nacji zamieszkujących Jarosław miała swoje, w tym celu powołane stowarzyszenia: polskie – Towarzystwo Pedagogiczne i Bursa im. Kopernika; ruskie – Bursa im. św. Onufrego i czytelnie Proświty; żydowskie – Talmud Tora i Bnej Zion. Były także liczne organizacje charytatywne, że warto tu wspomnieć o ochronce prowadzonej przez siostry felicjanki, która znajdowała się przy ul. Jasnej.

WIELKA WOJNA W JAROSŁAWIU!

#NowyJarosław

Zbiory MJKO.

W Jarosławiu symbolem zbliżającej się Wielkiej Wojny (I wojny światowej, 1914-1918) było zajęcie przez wojsko na swoje potrzeby budynków publicznych. Ruszyła też powszechna mobilizacja. Już we wrześniu 1914 r. Rosjanie przełamali front i wśród ich zdobyczy wojennych znalazł się Jarosław. Wkrótce Austo-Węgry wyparły z miasta wojska rosyjskie, kończąc pierwszą carską okupację, jak się okazało na krótko. Już w listopadzie Rosjanie znów byli w mieście, tym razem zajmując je na pół roku. Okupanci uznali miasto za rosyjskie, mianowali władze, otworzyli firmy i sklepy. Jarosław, jako część tzw. Rusi Przykarpackiej, miał się stać częścią imperium carskiego.

Podjęta wkrótce kontrofensywa Austo-Węgier wyparła z miasta wojska rosyjskie, kończąc pierwszą carską okupację. Front zatrzymał się na Sanie, a już w listopadzie Rosjanie znów byli w mieście, tym razem zajmując je na pół roku. Okupanci uznali miasto za rosyjskie, mianowali władze, otworzyli firmy i sklepy. Jarosław, jako część tzw. Rusi Przykarpackiej, miał się stać częścią imperium carskiego.

W 1915 r. na froncie galicyjskim rozpoczęła się ofensywa, a Jarosław w maju ponownie przeszedł we władanie wojsk austro-węgierskich i pruskich. W trakcie ciężkich dwudniowych walk miasto i ziemia jarosławska poniosły znaczne straty. Zginęło tysiące oficerów i żołnierzy. Ich cmentarze pokryły całą jarosławszczyznę i do dziś są widoczne w jej krajobrazie.

Wojna pokazała swoje okrutne oblicze, nie powstrzymało to jednak przed powrotem uchodźców i władz miejskich z burmistrzem Dietziusem na czele. Oszacowano straty, które przyniosło kilkanaście dotychczasowych wojennych miesięcy:

*z 2013 domów całkowicie zniszczonych zostało 329, a uszkodzonych 335,

*spłonęły magazyny z żywnością i dworzec kolejowy,

*duże straty poniosły klasztory i kościoły – w tym dawne opactwo benedyktyńskie oraz budynki dawnego kolegium jezuickiego, które „zniszczyły strzały i pożar, zupełnie pustosząc interesujące wnętrze”,

*spalona została, wcześniej rozebrana i przeznaczona do konserwacji, „osobliwa pamiątka z XIV w.”, czyli cerkiew z Garbarzy.

A nie były to wszystkie skutki wojny…

Kolejne dwa lata to braki żywności i kartki na wiele codziennych produktów. Niedostatek paszy zmuszał np. do zbiórek pokrzyw, chrząszcza majowego czy liści ożyny. Zbierano też poziomki na herbatę dla żołnierzy na froncie…

Ten czas to także uciążliwy pobór do wojska, ale i nadzieja na odzyskanie niepodległości. Jarosławianie walczyli na wszystkich frontach Wielkiej Wojny, głównie w ramach regularnej armii austro-węgierskiej. Jarosławska młodzież zasilała jednak i Legiony, a ranni legioniści leczyli się w szpitalu Czerwonego Krzyża w klasztorze niepokalanek na Głębokiej.

Rok 1918 rozpoczął się od dalszych niedostatków, miasto było mocno zaniedbane. Najbiedniejszym z pomocą ruszył m.in. ksiądz Mieczysław Lisiński.

Ten rok przyniósł czas odzyskania niepodległości i początek II Rzeczypospolitej. 1 listopada Polska Komisja Likwidacyjna, na czele której stał Wincenty Witos, a naczelnikiem jej Wydziału Oświaty był związany z Jarosławiem Ignacy Rychlik, przekazała mandat do sprawowania władzy w mieście Polskiej Organizacji Narodowej. Burmistrz Dietzius mógł powiedzieć na sesji Rady Miejskiej, że “stajemy w rzędzie narodów wolnych, które same o sobie stanowić mają prawo”.

MŁODZIEŻ, WOJSKO ORAZ URZĘDY. O JAROSŁAWIU W II RZECZYPOSPOLITEJ.

#NowyJarosław

Domena publiczna.

O doniosłych zmianach, które w listopadzie 1918 r. dotknęły Polskę oraz Jarosław, mieszkańców miasta informowały m.in. odezwy Polskiej Organizacji Narodowej. Najpilniejszym wyzwaniem przed którym stanął samorząd było bezpieczeństwo publiczne. Przejściowo utworzono zatem Gwardię Narodową i Miejską Straż Bezpieczeństwa.

Z I wojny światowej Jarosław wyszedł między innymi – jak pisze Kazimierz Gottfried – z „niemiłą wyrwą (jaką) było barbarzyńskie zniszczenie zabytkowych okazałych poklasztornych gmachów przy świętojańskim kościele”. Ruiny dawnego kolegium jezuickiego rozebrano na cegły, a z monumentalnej budowli pozostała zaledwie jej czwarta część, ze zniszczoną pożarem wieżą zegarową. Zniszczeniu uległo także wiele domostw i innych budynków.

Powstawały w zamian nowe, głównie od strony południowej miasta (za torami kolejowymi). Rozwijano zabudowę ulicę Dietziusa (dziś Jana Pawła II), wybudowano wiele domów na „Lachmanówce” i „osiedlu/kolonii oficerskiej”. Dokończono budowę hali targowej, powstała elektrownia, budynek gimnazjum żeńskiego przy ul. 3 Maja i bekoniarnia. Wśród międzywojennych inwestycji warto jeszcze wymienić stadion miejski oraz budynek Komunalnej Kasy Oszczędności przy pl. Mickiewicza i Dom Żołnierza, obydwa zaprojektowane przez Tadeusza Broniewskiego, wybitnego polskiego architekta, również dyrektora jarosławskiej szkoły budowlanej.

Ciekawym jest, że w okresie międzywojennym Jarosławiem rządzili w dużej mierze dawni urzędnicy miejscy. Podkreśla ten fakt Krystyna Kieferling, pisząc, że okres autonomii galicyjskiej sprzed Wielkiej Wojny był doskonałą lekcją samorządności i skuteczności w rozwijaniu miasta. Burmistrzami (lub pełniącymi ich obowiązki) w latach 1918-1939 byli:

*Adolf Dietzius (od 1891 r. do 1918 r.)

*Kazimierz Krzanowski (1918-1919)

*Edmund Galik (1919-1923, wiceburmistrz, p.o. burmistrza)

*Władysław Brodowicz (1923-1924, wiceburmistrz, p.o. burmistrza)

*Stanisław Sierankiewicz (1924-1928, kierownik Tymczasowego Zarządu)

*Ignacy Rychlik (1928, burmistrz elekt)

*Stanisław Sierankiewicz (1928-1936)

*Stanisław Siara (1936-1939)

Jarosław w okresie międzywojnia zachował charakter miejscowości urzędniczo-szkolno-wojskowej, jak określa to Gottfried. Wyróżniał się bardzo dużym garnizonem wojskowym i brakiem zakładów przemysłowych o znaczeniu choćby regionalnym. Bez większych efektów kończyły się próby włączenia miasta bezpośrednio do Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Jednocześnie Jarosław pozostawał w dużej mierze miastem rzemieślników. Wg szacunków nieco ponad połowę z nich stanowili Polacy, około 40% Żydzi, pozostali byli Ukraińcami. Istotnym źródłem dochodu mieszkańców miasta był także handel. Koncentrował się on w rękach żydowskich. Jak określił to procentowo regionalista Jerzy Czechowicz było to: skup zboża – 89%, skup towarów – 74%, sprzedaż śledzi – 77%, odzieży – 73%, artykułów budowlanych – 75%, meble – 67%, wyroby jubilerskie i zegarmistrzowskie – 66%, farby – 60%, obuwie – 60%.

Sklepy były najczęściej w kamienicach z wejściem od ulicy lub z podcieni oraz w sieniach i piwnicach kamienic przyrynkowych. Częsty był handel obnośny, którym zajmowali się handlarze żydowscy. Dniami targowymi były wtorki i piątki. Stałym i największym miejscem prowadzenia handlu był drewniany pawilon na placu św. Michała, a od 1924 roku hala targowa (wiata). Jak w przypadku rzemieślników również kupcy mieli swoje zrzeszenia.

Na terenie przedwojennego powiatu jarosławskiego, funkcjonowało ponad 200 punktów branży gastronomicznej: restauracji, szynków, zajazdów, piwiarni, kawiarni i ciastkarni. Sprzyjało temu umiejscowienie w Jarosławiu dużego garnizonu wojskowego. Wielu mieszkańców miasta stołowało się w „Adrii z pokojem śniadań”, „Nadziei”czy „Podhalance”. Były kawiarnie „Warszawska”, „Kolejowa”, „Grand Cafe”, „Oaza”.

W Jarosławiu kwitło życie społeczne. Działały organizacje, stowarzyszenia, koła. Obejmowały właściwie każdy ważny element życia – także w zakresie kultury (choć uwiera zdanie sformułowane przez Gottfrieda, jakby nie było świadka tamtych czasów, że “imprezy kulturalne czy wystawy, nie cieszyły się wtedy zbytnim zainteresowaniem miejscowej publiczności”).

Imponująca była ilość wydawanych tytułów prasowych. Było ich około 20, od jednodniówek i gazet okolicznościowych po:

*Głos Jarosławski,

*Ekspres Jarosławski,

*Wiadomości Jarosławskie,

*Wiadomości Parafialne,

*Gazetę Jarosławską,

*Pioniera Morskiego i Kolonialnego

i wiele innych, wydawanych w różnym okresie II RP i z różną długością funkcjonowania.

W mieście intensywne było życie polityczne. Przed 1939 r. było zarejestrowanych 50 stowarzyszeń różnego rodzaju. Szczególnie mocno zaznaczył się w historii II RP wielki strajk chłopski z końca lat 30., którego centrum był także Jarosław i jego okolice.

I jeszcze o Sanie. W latach 30. XX w. nastąpił w Jarosławiu dynamiczny rozwój sportów wodnych, a co za tym idzie całego zaplecza. Wybitną rolę odegrał tutaj gen. Wacław Wieczorkiewicz, który swoją drogą animował w mieście całą „politykę” propatriotyczną (warto wspomnieć o Związku Strzeleckim, któremu patronował, Lidze Morskiej i Kolonialnej czy Stowarzyszeniu Miłośników Starego Jarosławia). Do użytku oddano przystań wioślarską razem z boiskiem sportowym. Nawiązywano do tradycji handlu sanowanego podczas spektakularnych obchodów Święta Morza (w 1934 r. Sanem defiladowało 60 kajaków i motorówka!). San i jego brzegi pozostawały w międzywojniu miejscem odpoczynku, ale także czerpania żwiru i piasku.

Przed II wojną światową opracowano dokładne dane statystyczne dotyczące Jarosławia. Warto je przytoczyć

*miasto zajmowało obszar około 3 tys. ha,

*liczba ludności (bez wojska) to ponad 20 tys. w 1931 r. i 28 tys. w 1938 r. (Polaków było 17 tys., Ukraińców 4 tys., Żydów 7 tys., innych narodowości – 106 osób).

* największymi zakładami (choć głównie o znaczeniu lokalnym) były: fabryka ciast i fabryka wstążek (po 50 pracowników), 3 cegielnie (30 osób) i 3 młyny (18 osób).

* w Jarosławiu funkcjonowało 619 przedsiębiorstw handlowych, 301 warsztatów rzemieślniczych, 20 warsztatów chałupniczych.

* działało muzeum, 3 kina, 1 biblioteka miejska i 6 bibliotek prywatnych (!).

II WOJNA ŚWIATOWA W JAROSŁAWIU I LATA TUŻ POWOJENNE

(na podstawie: „Jarosławskie przemiany” Zofii Kostki-Bieńkowskiej).

Zbiory MJKO.

Działania wojenne w Jarosławiu rozpoczęło zbombardowanie dworca kolejowego, elektrowni i koszar oraz domów mieszkalnych 3 września 1939 r. Tydzień później Niemcy dotarli do miasta, którego broniła m.in.10 Brygada Kawalerii płk. Stanisława Maczka. Z miasta wojsko polskie wycofało się w kierunku Radymna 11 września, niszcząc most na Sanie. Z kolei żołnierze z przedwojennego garnizonu jarosławskiego bili się w Małopolsce i w okolicach Modlina.

Po klęsce wrześniowej wielu żołnierzy i oficerów związanych rodzinnie z Jarosławiem lub miejscowym garnizonem walczyło dalej na Zachodzie. Byli to m.in. lotnicy, wśród których był Kazimierz Wunsche, pilot słynnego Dywizjonu 303 “Kościuszkowskiego”. A takich postaci można wspomnieć o wiele więcej.

Okupację Jarosławia Niemcy rozpoczęli od aktu terroru, rozstrzeliwując w miejskiej rzeźni siedmiu Polaków. Zamordowali też trzech polskich jeńców, przygotowali listy z zakładnikami, wprowadzali w życie zarządzenia antyżydowskie. Na stadionie miejskim powstał przejściowy obóz jeniecki dla polskich żołnierzy.

17 września do wojny przeciwko Polsce przystąpiła Rosja sowiecka. San został granicą, prawostronna część ziemi jarosławskiej przeszła pod władzę ZSRR. Już pod koniec września Niemcy wysiedlili na „tamtą” stronę jarosławskich Żydów, wielu księży i zakonników. Rosjanie z kolei ze „strefy buforowej” nad nową granicą wysiedlili wszystkich mieszkańców do Besarabii i Bukowiny. Rozpoczęli też budowę schronów, zwanych „linią Mołotowa”. Jej ślady są obecne do dziś na ziemi jarosławskiej.

Jarosław znalazł się w Generalnym Gubernatorstwie, zarządzanym przez Hansa Franka. Językiem urzędowym był niemiecki. Obowiązywała godzina policyjna oraz niemiecka nomenklatura nazw ulic i urzędów. Ograniczono polskie szkolnictwo, rozszerzono natomiast ofertę edukacyjną i społeczną dla Ukraińców. Korzystali oni m.in. z towarzystwa społeczno-kulturalnego, gospodarczego i sportowych.

Jarosław i ziemia jarosławska poddawane były niemieckich porządkom okupacyjnym. Obniżono płace, rolnikom narzucono kontyngenty, zakazano handlu „towarami strategicznymi”. Wywożono młodych ludzi na roboty przymusowe do Niemiec. Rządzono terrorem, którego przykładem mogą być pacyfikacje Kaszyc, Rokietnicy, Czelatyc i Kidałowic.

Ponurym rozdziałem niemieckiej okupacja jest mordowanie przedwojennych obywateli miasta narodowości żydowskiej, tych których nie objęło wczesne przesiedlenie do ZSRR. Więzienie i miejsce straceń znajdowało się w budynkach dawnego opactwa benedyktynek. Mordowani i więzieni byli tam również mieszkańcy Jarosławia narodowości polskiej.

Również Sowieci zadali niepowetowane straty. Wielu żołnierzy związanych z Jarosławiem i miejscowym garnizonem zostało zamordowanych w ramach „zbrodni katyńskiej” lub było więzionych w łagrach.

W mieście powstawały organizacje polskiego państwa podziemnego, od Służby Zwycięstwu Polsce (przewodził jej kpt. Jan Gołdasz) i Związek Walki Zbrojnej (kpt. Wincenty Rutkowski), który w lutego 1942 przekształcił się w Armię Krajową (kolejno przewodzili jej kpt. Ernest Wodecki i kpt. Wojciech Szczepański), po organizacje związane z ruchem narodowym i ruchem ludowym.

Działalność konspiracyjna koncentrowała się na zbieraniu informacji wywiadowczych, pozyskiwaniu broni, akcjach sabotażowych, tajnej edukacji oraz kolportażu ulotek i prasy podziemnej. Pomagano też ofiarom wojny, w tym – w miarę możliwości – jeńcom radzieckim z obozów z okolic Jarosławia. Zaangażowane były w to szczególnie żołnierki ZWZ-AK na czele z komendantką Marią Mińską i jej zastępczynią Marią Górską. Oficjalnie mogły działać PCK i Rada Główna Opiekuńcza.

Pod koniec wojny AK oraz Bataliony Chłopskie i Narodowa Organizacja Wojskowa liczyły w Jarosławiu i okolicy 60 oficerów, 700 podoficerów i blisko 2000 szeregowych. W rezerwie było kolejne 2000 osób.

W maju 1940 r. Niemcy rozbili niezależną organizację podziemną kierowaną przez Jana Rogackiego. Skutkiem tego było aresztowanie m.in. uczniów Szkoły Budowlanej, którzy zostali wysłani pierwszym transportem z Tarnowa do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Do obozu koncentracyjnego (Oranienburg-Sachsenhausen) trafili też w tym samym czasie dyrektorzy szkół i przedsiębiorstw, sołtysi i księżą z okolicznych miejscowości.

Czarną kartę w historii okupowanego Jarosławia  zapisał funkcjonariusz Gestapo, Franz Schmidt, który był naturalizowanym jarosławianinem, mieszkającym w mieście przez wiele lat przed wojną. Jak nikt inny znał on środowisko i mógł je skutecznie terroryzować. To wskutek jego działalności zginęli także młodzi polscy patrioci, tacy jak Czesława Puzon, bracia Prośbowie, Zbigniew Kopeć oraz wielu innych członków ruchu oporu.

Niemcy wycofali się z Jarosławia w lipcu 1944 r. wcześniej podpalili wiele budynków użyteczności publicznej, wśród których były m.in. dworzec kolejowy, elektrownia, poczta, starostwo oraz reprezentacyjny Dom Żołnierza, duma przedwojennego Garnizonu Jarosław.

Sowieckie władze wojskowe swoje rządy rozpoczynają od ogłoszenia stanu wojennego. Powstał obóz dla przestępców i podejrzanych politycznie, nadzorowany przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Jego komenda początkowo działała przy ul. Sienkiewicza, baraki dla osadzonych znajdowały się przy ul. Elektrownianej. Stacjonujące w Jarosławiu wojsko sowieckie ochraniało represyjne działania podejmowane przez NKWD, w tym akty terroru, rabunki, aresztowania, wywózki.

Legalne władze Polski Podziemnej, z burmistrzem kpt. Janem Schramem, tylko na chwilę przejęły władzę w Jarosławiu po wycofaniu się Niemców. Już wkrótce zostali odsunięci przez NKWD, a kpt. Schram wywieziony do Moskwy. W związku ze zmianami granic Polski (w tym granicy wschodniej) zmieniano także podział administracyjny ziemi jarosławskiej.

Komunizm w Jarosławiu spotkał się z oporem. Funkcjonowały tu m.in. organizacje takie jak Wolność i Niezawisłość, Narodowe Siły Zbrojne, Narodowa Organizacja Wojskowa, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe. Wśród jarosławskich „Żołnierzy Wyklętych” należy wymienić Władysława Kobę (kierownika Okręgu WiN w Rzeszowie), Tadeusza Pleśniaka czy Jana Totha. Wielu z nich zapłaciło najwyższą cenę swojego życia. Na długoletnie więzienie za działalność patriotyczną skazano Wojciecha Szczepańskiego, Franciszka Przysiężniaka, Ludwika Reichla czy Karola Urbana, walczących z bronią w ręku o Polskę także po 1944 r.

Ziemia jarosławska tuż po wojnie była sceną operowania UPA, szczególnie na tzw. Zasaniu. W kwietniu 1945 r. sotnia „Żeleźniaka” zaatakowała Wiązownicę, zginęło 100 osób, spalono 170 gospodarstw. Atakowano także Radawę, Miękisz Nowy, Laszki i inne miejscowości w okolicy.  Przeciwko tym działaniom czynnie występowało również polskie podziemie patriotyczne, tworząc oddziały samoobrony. W latach 1944 – 1946 do Związku Radzieckiego ewakuowano z powiatu jarosławskiego od 40 do 60 tys. Ukraińców. Resztę wysiedlono na tzw. „ziemie odzyskane” w ramach akcji „Wisła”.

Oblicza się, że w ramach ekspatriacji Polaków ze Lwowa i okolic do Jarosławia i pobliskich wiosek trafiło około 10 tys. osób. Trafiali oni do zrujnowanych gospodarstw. Ogółem w wyniku wojny i działań powojennych, tej wymuszonej „wędrówki ludów”, ziemia jarosławska utraciła około jednej czwartej mieszkańców przedwojennego stanu. Po raz pierwszy w historii przestała być także miejscem współżycia trzech nacji: polskiej, żydowskiej i rusińskiej/ukraińskiej.

LITERATURA WYKORZYSTANA:

Historycy, archeolodzy i archiwiści związani z jarosławskim muzeum:

Jan Harlender, Jarosław i jego ludzie, Jarosław 1937.

Kazimierz Gottfried, Jezuici w Jarosławiu, Jarosław 1933.

Kazimierz Gottfried, Ilustrowany przewodnik po Jarosławiu, Jarosław 1937.

Kazimierz Gottfried, Anna Ostrogska, wojewodzina wołyńska, Jarosław 1939.

Kazimierz Gottfried, Z historii ziemi jarosławskiej, [w:] Ziemia jarosławska, Kraków 1966.

Kazimierz Gottfried, Jarosław. Dzieje miasta od jego początków do 1939 r., Jarosław 2019.

Krystyna Kieferling, Jarosław w czasach Anny Ostrogskiej, Przemyśl 2008.

Krystyna Kieferling, Krótka opowieść o mieście Jarosławiu, w województwie podkarpackim leżącym, Jarosław 2011.

Krystyna Kieferling, Wielokulturowowść Jarosławia, Zeszyty Muzealne R. 3, z. 4 (2024), Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich 2024.

Krystyna Kieferling, Jarosławskie benedyktynki i ich fundatorka. Dzieje zakonu wczoraj i dzisiaj, Zeszyty Muzealne R. 3, z. 4 (2024), MJKO 2024.

Krystyna Kieferling, Maria Kazimiera Sobieska – współwłaścicielka Jarosławia, Zeszyty Muzealne R. 3, z. 4 (2024), MJKO 2024.

Joanna Kociuba, Kościoły pierwszej parafii jarosławskiej, Jarosław 2022.

Zofia Kostka-Bieńkowska, Jarosławskie przemiany, Jarosław 2018.

Zofia Kostka-Bieńkowska, K. Kieferling, P. Boruta, Jarosławskie drogi do Niepodległej. Jarosław 2018.

Zofia Kostka-Bieńkowska, W. Rybicki, Ł. Zagrobelny, Pozdrowienia z Jarosławia. O pocztówkach jarosławskich, Jarosław 2021.

Zofia Kostka-Bieńkowska, Jarosławskie, Vivat Niepodległa, Jarosław 2021.

Zofia Kostka-Bieńkowska, Wodociągi i kanalizacja w Jarosławiu. Rys historyczny, Zeszyty Muzealne R. 3, z. 3 (2024), Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich 2024.

Zofia Kostka-Bieńkowska, San ad Jarosław. Historia spławnej rzeki, sportu wodnego i rekreacji, Zeszyty Muzealne R. 3, z. 3 (2024), MJKO 2024.

Z. Kostka-Bieńkowska, Jarosławskie CORSO. Historia ulicy Grunwaldzkiej i Krakowskiej, Zeszyty Muzealne MJKO R. 3. Z. 3., Jarosław 2024.

Zofia Kostka-Bieńkowska, Przy Kraszewskiego, Zeszyty Muzealne R. 3. Z. 3., MJKO 2024.

Zofia Kostka-Bieńkowska, Jarosławskie CORSO. Jarosławskie Zakłady Fotograficzne w latach około 1860-1918, Zeszyty Muzealne R. 3. Z. 3., MJKO 2024.

Zofia Kostka-Bieńkowska, R. Kolano, Sam Spiegel. Jarosław – Hollywood. O starych kinach w Jarosławiu, Zeszyty Muzealne R. 3. Z. 3., MJKO 2024.

Zofia Kostka-Bieńkowska „Chrzest u cyrulika, czyli co wiemy o jarosławskim XVIII w.”; wykład w ramach Festiwalu Historycznego „Trzy Bramy”, Jarosław 2024.

Z. Kostka-Bieńkowska, Nowy Jarosław – nowi jarosławianie, Zeszyty Muzealne MJKO R. 5. Z. 6., Jarosław 2026.

Józef Kus, Jarosław w latopisach ruskich XII-XIII w. (do bitwy jarosławskiej w 1245 r.), Zeszyty Muzealne R. 4 z. 5 (2025), Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich 2025.

Józef Kus, Przywilej lokacyjny miasta Jarosławia z 1375 roku, Zeszyty Muzealne R. 4 z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, W sprawie lokacji Jarosławia, Zeszyty Muzealne R. 4 z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, Działalność kasztelana krakowskiego Spytka Jarosławskiego (około 1451-1519) w dziedzicznym Jarosławiu i jej wpływ na późniejszy rozwój miasta, Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, Manowie jarosławscy. Z zagadnień stosunków lennych na Rusi Czerwonej (XIV – XVI w.), Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, Między Krakowem a Lwowem. Z dziejów handlu Jarosławia w średniowieczu, Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, Jarosław ośrodkiem wielkiego handlu w XVI-XVII wieku, Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, Jarmarki jarosławskie i ich wpływa na rozwój miasta w XVI i XVII wieku, Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, „W tym mieście można dostać najzimniejsze napitki”. Jarosław na przełomie XVI/XVII wieku w świetle Zapisków Martina Grunewega, Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, „A cekhauz na to ufundowany, ale nie dla krów, aby w nim stawały”. Jeszcze o obronności Jarosławia w XVII w., Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Józef Kus, Jarosław królowej Marysieńki, Zeszyty Muzealne R. 4, z. 5 (2025), MJKO 2025.

Elżbieta Sieradzka-Burghardt, Marcin Burghardt, Na pograniczu… najstarsze dzieje ziemi jarosławskiej, Jarosław 2024.

Pozostali autorzy:

Jerzy Czechowicz, Zarys historii Żydów w Jarosławiu i okolicy, Rzeszów 2015.

W. Dworzaczek, Jarosławski Spytek, Biogram Spytka Jarosławskiego [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 11, Wrocław 1964-1965.

Jacek Marian Hołub, Społeczność Jarosławia w latach 1918-1939, Jarosław 2022.

Piotr Hrabyk, Spytko z Jarosławia – odbitka z II rocznika T.P.N., Przemyśl 1913.

Jakub Makara, Dzieje parafii jarosławskiej do 1772 r., Jarosław 1936.

Andrzej Jureczko, Którędy kupcy ruscy do Krakowa jechali. Kilka uwag o drodze krakowsko-sandomierskiej w średniowieczu, 2007, Kraków.

Tomasz Kempa, Przezacna Matrona. Anna Alojza Chodkiewiczowa, córka Anny ze Sztemberku Ostrogskiej, protektorka Jezuitów, 2014.

Marcin Łukasz Majewski, Działalność handlowa Ormian w Jarosławiu od połowy XV do początków XVIII wieku, Rocznik Przemyski t. 61, Przemyśl 2025.

Władysław Makarski, Pogranicze polsko-ruskie do połowy wieku XIV. Studium językowo-etniczne, Lublin 1996.

Juliusz Marszałek Katalog grodzisk i zamczysk w Karpatach, Warszawa 1993.

Jerzy Michta, Nobilitacja i indygenat w szlacheckiej Rzeczypospolitej, 1990, bazhum.mhp.pl

Mieczysław Orłowicz, Jarosław, jego przeszłość i zabytki, Lwów-Warszawa 1921.

Michał Parczewski, Początki kształtowania się polsko-ruskiej rubieży etnicznej w Karpatach, Kraków 1991.

Michał Parczewski, Problem Lędzian a kształtowanie się polsko ruskiej rubieży etnicznej, Civitas Schinesghe cum peritinentiis, Toruń 2003.

Andrzej Mariusz Pereszczako, Nobilitacje i indygenaty w Rzeczypospolitej w XVIII w, 1985, Roczniki Humanistyczne, tom XXXIII z. 2.

Magdalena Sylwia Pielas, Cztery portrety Zofii z Odrowążów Tarnowskiej-Kostkowej. Fundatorki Kolegium Jezuitów w Jarosławiu.

Jarosław Pietrzak, Aparat administracyjny dóbr jarosławskich królowej Marii Kazimiery, Roczniki dziejów społecznych i gospodarczych , t. LXXXVI 2024.

Ignacy Rychlik, Kościół i klasztor PP. Benedyktynek w Jarosławiu, Jarosław 1903.

Franciszek Siarczyński, Wiadomość historyczna i statystyczna o mieście Jarosławiu, Lwów 1826.

Mojżesz Steinberg, Żydzi w Jarosławiu od czasów najdawniejszych do połowy XIX w., Jarosław 1933.

Jerzy Sperka, Co wiemy o jarosławskich Leliwitach w XIV-XVI w., wykład w ramach Festiwalu Historycznego Trzy Bramy, Jarosław 2026.

Andrzej Szyjewski, Religia Słowian, Kraków 2003.

Bartłomiej Szyndler, Indygeni Sejmu Czteroletniego, 1990, bazhum.mhp.pl

Seweryn Uruski, Rodzina, herbarz szlachty polskiej, tom XIII, 1932

Artur Wagner, Handel dawnego Jarosławia, Lwow 1929.

Andrzej Wondaś, Szkice do dziejów Jarosławia, Jarosław 1936.

Andrzej Wondaś, Szkice do dziejów Jarosławia, szkic uzupełniający, Jarosław 1938.

Kronika Halicko-Wołyńska. Kronika Romanowiczów. Tłumaczenie, wstęp i komentarze D. Dąbrowski i A. Jusupovic, Kraków-Warszawa 2017.

Encyklopedia ukrainoznawstwa, tom 10, Lwów 2000 (w zakresie ks. Jarosława Ośmiomysła).